jesień

jesień

czwartek, 7 lipca 2016

Ślimaki

W tym sezonie praktycznie nie mamy ślimaków. Moje ukochane hosty nietknięte, przynajmniej do tej pory - a zwykle były już podziurawione i musiałam kupować trujące niebieskie granulki, żeby te paskudy mi ich nie zeżarły całkowicie. Teraz jest super. Z pewnością ma tu swój udział ubiegłoroczna susza, pamiętam, że przez ponad 6 tygodni latem nie spadła kropla deszczu. Ale jest też inna przyczyna a oto i dowód.

Mam te skorupy wszędzie. Nie jest to bynajmniej zjawisko masowych ślimaczych samobójstw, lecz dowód zbrodni, dosłownie. Zauważyłam, że ślimaki są przysmakiem kosów i nie ma tu żadnej litości: ptak podbiega np. do skalniaka, wyciąga ślimaka, trzymając w dziobie rozbija jego skorupę na kamieniu, kostce, ceglanej obwódce czy czymkolwiek twardym a następnie zjada nieszczęsnego gluta nie zacierając śladów zbrodni.
Nie, żebym żałowała ślimaków. Nie żałuję, jestem szczęśliwa że mamy sprzymierzeńców w walce z nimi. Opłacało się dokarmiać zimą przeróżne skrzydlate, w tym roku mamy wyjątkowo dużo ptaków w ogrodzie: sikory, wróble, mazurki, kopciuszki, kosy, jaskółki, pliszki, a nawet drozdy i/lub kwiczoły. Istne szaleństwo.

1 komentarz:

  1. Cóż za drastyczny opis zbrodni!;)
    U nas wałęsają się ślimacze gluty, te bez muszelek (regularnie znajduję w psiej misce na wodę), bleee.
    Ptaków niby dostatek, ale wolą nasze czereśnie (szpaki) i winogrona (wróble). Jednak mam już na nie sposób - kota:)
    Przyjeżdżajcie pogłaskać naszego skina, hihi.

    OdpowiedzUsuń