jesień

jesień

poniedziałek, 7 marca 2016

Sekator w dłoń!

Nareszcie znalazłam czas, żeby użyć mojego ulubionego narzędzia ogrodniczego jakim jest sekator. Przycięłam wrzosy. Wcale nie jest to łatwa sprawa, bo jest ich sporo i są gęste, a poza tym lepsze byłyby do tego nożyce ogrodowe, bo mają dłuższe ostrza. Ale jakoś dałam radę. Dzięki cięciu okazało się, że wyłażą krokusy, większość ma jeszcze tylko liście, ale wsadziłam jakieś wcześniaki, bo kwitną. Oczywiście jeśli chodzi o cebulowe, to kwestie: co wsadziłam, gdzie i kiedy, są natychmiast zapominane. Więc każdej wiosny mam niespodziankę, tym większą że cebule się przecież rozrastają. Te wcześniaki są akurat różowe, widocznie takie kupiłam.

Wzięłam się też za powojniki. Na początku nie wyglądały za dobrze, delikatnie rzecz ujmując. 
Ale z sekatorem w dłoni nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Ostrzygłam.
Ćwierkały wróble i mazurki, gwizdały sójki. Znowu poczułam się częścią Wszechświata, czyli takim małym pionkiem który jest na swoim miejscu i jest tak samo ważny, ani mniej ani więcej, jak te wrzosy, powojniki, sójki i mazurki i cała reszta. Ta świadomość działa na mnie kojąco za każdym razem. Po długich miesiącach z depresją, praca w ogrodzie przywraca mnie do życia. Moje demony - lęki, smutki i neurozy - nie lubią ogrodu. I całe szczęście. 

2 komentarze:

  1. Kochana, jak te wrzosy przycinasz?
    Jak wysoko od ziemi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu ścinam kwiaty, czyli zostają same zielone kępki ale można też krócej. Oczywiście szkoda mi obcinać bo są wciąż piękne, ale to się naprawdę opłaca bo się świetnie rozrastają.

      Usuń