jesień

jesień

piątek, 25 września 2015

Trawnik odnaleziony :-)

Nie dosiałam ani ziarenka. Wystarczyło kilka deszczowych dni, żeby step zamienił się w zielony dywan (ach jak ja kocham takie banalne określenia; moim faworytem jest "biały puch"). Dywan składa się nie tylko z trawy, posiadam także wiele bardzo dorodnych mniszków i innych skarbów. Ale z daleka wygląda całkiem dobrze.

Poza tym powojnik przypomniał sobie, że nie kwitł w tym roku. Mam posadzone ze cztery rodzaje, ale ten jeden zdominował całą pergolę, w dodatku wcale nie wiem, czy nie jest to jakaś dzika sadzonka...
Jeden z modrzewi usechł latem, jak widać, ale mam nadzieję że też zmartwychwstanie. W końcu trawa, modrzew, powojnik i mięta to bardzo odporne niby-nie-chwasty.

W tym roku nie radzę sobie z jesienią. Może się jeszcze przyzwyczaję, ale na widok sandałów i letnich sukienek chce mi się płakać.

3 komentarze:

  1. Kolory jeszcze całkiem letnie ;) Niedługo dywanik zielony zamieni się w kolorowy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja sobie nigdy nie radzę z jesienią i zawsze płaczę gdy chowam do pudełek sandały i letnią garderobę :-( Pozdrawiam! Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. I po mojej stronie płotu trawa zielona. Teraz czekam na kolorowe liście. Kocham jesień i wyciąganie kominów pod szyję. W razie wilka zapraszam na kawę.

    OdpowiedzUsuń