jesień

jesień

środa, 9 września 2015

Jak nie stracić dobrego nastroju w taką pogodę

Nie mam bladego pojęcia ;-) Nie jest łatwo. Pada, wieje i zimno. Niech sobie pada - po kilku dniach albowiem okazało się, że jednak posiadamy trawnik... Warzyw nic już nie uratuje, na dynie i cukinie już za późno. Ha! Trudno. Za to z pomidorów robię keczupy, leczo, sosy i soki, tyle ich mam. Swoją drogą, nigdy już nie kupię keczupu w sklepie, nieważne jakiej firmy. Domowy jest milion razy lepszy - nie ma tej obrzydliwie glutowatej struktury, nie jest przesłodzony, no i z całą pewnością wiem, z czego się składa. I mogę sobie zrobić jaki tylko chcę - łagodny, pikantny, ziołowy, czosnkowy a nawet bym mogła arbuzowy gdyby mi coś na mózg padło. Na razie nie padło. Padł za to dobry nastrój, zresztą padł już latem, ale latem jakoś wstawał a teraz mu się nie chce. Walczę więc ze smutkiem, lękiem, irytacją i poczuciem beznadziejności. Na razie jakoś idzie, choć wcale nie piję. Może zacznę, gdy wszystko inne zawiedzie. 

A na poprawę nastroju - wspomnienie sprzed kilku dni - restauracja Warownia w Pszczynie. Nie, to nie restauracja. To naprawdę o wiele więcej. Czułam się tam jak średniowieczna dziewka i było to wspaniałe uczucie. A jak tam karmią! O mamo! Kto może, niech tam się natychmiast teleportuje, nie będziecie żałować. Albo chociaż pooglądajcie ich stronę ;-) tutaj.

A jeśli to nie pomogło, to proszę - szeroki uśmiech dla wszystkich czytelników :-)

3 komentarze:

  1. Wraz ze zniknięciem słońca i mnie dopada zawsze deprecha. Oby słońce wróciło ;) ALe deszcz niech zostanie, jest bardzo potrzebny przyrodzie ;)

    Jak robisz ketchup?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale miło mieć kiepski nastój ...:) Można marudzić domownikom, oglądać telewizję (bez wyrzutów sumienia:)) i patrzeć się beznamiętnie na pola i kominek:))) A ketchupiku domowego- zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń