jesień

jesień

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Piękna nasza Polska cała... i dylemat

Wczoraj wybraliśmy się w jedno z naszych ulubionych miejsc - do Janowca. Niecała godzina drogi samochodem, jak zawsze uroczo i klimatycznie.

Potem przejechaliśmy do Kazimierza, ale to akurat był błąd. Wiedziałam, że będzie dużo ludzi, nie wiedziałam że będzie TAK KOSZMARNIE DUŻO LUDZI. Uciekliśmy stamtąd czym prędzej, choć zdążyliśmy jeszcze namierzyć super eko lodziarnię. Natychmiast przestały mi smakować inne lody ;)


Natomiast w ogrodzie mamy niezły klops. Niemal przez całe lato stał u nas dmuchany basen dla dzieci, z którego one chętnie korzystały. Niedawno skończyły, a basen sobie stał i się brudził, bo nie mieliśmy czasu go zwinąć. Ku naszej radości zamieszkała sobie w nim żaba.

Żaba sobie pływała, odpoczywała na kamieniach położonych przez Miłego i ogólnie wyglądała na zadowoloną z życia. Żabiego życia. Było jej tak dobrze w tym naszym brudnawym basenie, że sprowadziła sobie towarzystwo. Ależ się moje córki cieszyły, obserwując dwie żaby w basenie! Wczoraj żaby opuściły basen a my zdecydowaliśmy się wreszcie go wyczyścić i schować, aby czekał na następne wakacje. I tu pojawił się klops! Domyślacie się już? W basenie nie ma już żab, ale za to są kijanki! I jak my teraz mamy wylać tę wodę? Jak skazać na śmierć takie maleństwa?! No cholera jasna, no. Co tu robić? Chrzanić kijanki? Czekać aż zmienią się w żaby? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz