jesień

jesień

wtorek, 4 sierpnia 2015

Bardzo Państwa przepraszam za ten upał

Było mi za zimno, no to mamy Afrykę. Ale może nie wszyscy chcieli, sorry. Ja narzekać nie będę, bo mi nie wypada. Ale ogród szczęśliwy nie jest. Susza, panie, taka, że trawnik przypomina step, z tymi swoimi wyłysiałymi plackami. Natomiast tam, gdzie jest zielony, rośnie raczej koniczyna niż trawa. Po raz kolejny podziwiam chwasty za ich możliwość przetrwania w każdych niemal warunkach. Czy słońce, czy deszcz, susza czy mróz, beton czy glina - rosną wszędzie.

W tym roku dokuczają nam także mrówki, krety i nornice, do tego stopnia, że zaczęliśmy stosować środki chemiczne, których jesteśmy przeciwnikami. Ale wizja zawalonego domu czy kostki jak również CODZIENNA syzyfowa praca polegająca na rozgarnianiu kopców zmieniła nieco nasze nastawienie. Wiecie, ja generalnie mam szacunek dla każdego życia ale widzę, że chwilami tylko darwinizm się sprawdza - nie ja ich, to one mnie.

W ubiegłym tygodniu odwiedzili nas Rodzice - dwie Mamy i jeden Tata, dzięki czemu warzywnik wygląda przepięknie! Chociaż zdjęcie, robione wieczorem, nie oddaje jego urody. Musicie mi uwierzyć na słowo.

Warzywnik nigdy tak nie wyglądał, i prawdopodobnie nigdy już nie będzie, bo przecież nie dajemy rady z tym wielkim ogrodem. 

Mam takie marzenie - rzucam pracę i pracuję wyłącznie w ogrodzie, ech... Jak tylko wygram w Totka, dam wam znać.

Generalnie - mam doła ale staram się z niego wyskoczyć :-)

2 komentarze:

  1. Taaak, susza okropna. W tym roku ani kukurydza, ani zboża, ani warzywa nie są ładne. Za sucho.

    Podglądam Cię ;) I zapraszam do mnie, dopiero zaczynam http://wiejskie-zycie.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się cieszę tym upałem bo wydaje mi się, że to już będzie ostatnia fala, a potem to już jesień i chłody, więc....
    Prawdą jest, że utrzymanie domku i choćby niewielkiego ogrodu na wsi, przy jednoczesnym życiu zawodowym gdzieś tam w mieście jest karkołomne. Z boku sielsko i przyjemnie, a w rzeczywistości ciężka, nieustająca praca...

    OdpowiedzUsuń