jesień

jesień

wtorek, 17 marca 2015

Co roku to samo... ale cieszy tak samo

Właściwie nie to samo, bo dopiero od 3-4 lat mamy krokusy, i co roku jest ich coraz więcej, bo się rozrastają, kochane kwiatuszki. A wrzosów też nie miałam zawsze... ale tak się zakorzeniłam na wsi, że mam wrażenie, że zawsze tu mieszkałam. 

Dziś przycinałam wrzosy, bo to już najwyższy czas. Zmarzłam przy tym okrutnie - u nas na wschodzie było dziś bardzo wietrznie. Pozachwycałam się kwitnącymi krokusami, prymulami, przebiśniegami, wychodzącymi mocno z ziemi miodunkami i hiacyntami (będą kwitły lada dzień). Widać pączki na lilaku, drzewiastej piwonii, wychodzą powoli inne cebulowe - szafirki, cebulice, śniedki... 

A krokusy stulone, bo to już na wieczór szło i cień znad domu naszedł. W świetle słońca są w pełni rozwinięte a wokół nich jak oszalałe uwijają się dzikie pszczoły.

Życie jest piękne o tej porze roku i perspektywy też nienajgorsze - zaczyna się sezon tarasowo-ogrodowy :)

2 komentarze:

  1. Także uwielbiam początki wiosny, wszystko się budzi do życia, a najbardziej ludzie:)

    OdpowiedzUsuń