jesień

jesień

poniedziałek, 23 lutego 2015

Coś się powoli zaczyna dziać

Wprawdzie wiosny jeszcze nie widać, a cieplej jest od dwóch dni, to jakaś nowa energia wstąpiła w "nasze" ptaki, rośliny, koty i w nas też, choć ja akurat czuję potworne zmęczenie (oby to było przesilenie wiosenne). Nasze własne krokusy dopiero zaczęły wyglądać nieśmiało z ziemi, ale lepsze to niż nic.

Ostatnie dni były bardzo pracowite. Miły przyciął nasze jabłonie i śliwy, perukowca i wierzbę Hakuro, posiał pomidory i kto go tam wie, co jeszcze. Sikory nadal karmimy, jak widać.

A ja porobiłam rozsady pelargonii. Nie nadaję się na ogrodnika, żal mi było każdziutkiego listka, ale gdybym zostawiła wszystko, to potrzebowalibyśmy z sześciu skrzynek. Nie miałabym ich gdzie ustawiać ani teraz, ani latem. I kto by to podlewał. Więc są dwie skrzyneczki i trzy doniczki, reszta poszła na kompost. Odmłodziłam też pokrzywkę argentyńską, to akurat robi się cztery razy w roku.


Przycięłam też w ogrodzie powojniki. Jeszcze winorośl, zapomniałam, Nie wiem, czy już mogę ciąć pęcherznicę, muszę zapytać ogrodnika.
Odkryliśmy też wrzosy, ale jesteśmy czujni. Róże i budleje wciąż w zimowych ubraniach.

Najbardziej raduje fakt, że choćby zima miała nawet wrócić (tfu, tfu), to i tak nieuchronnie zbliża się jej koniec. A najzabawniejsze jest to, że co roku cieszę się z tego na nowo.

Znowu czuję, że się odradzam. Znowu mam ochotę na nową fryzurę i nową figurę ;)

Żebym tylko przestała być taka zmęczona.


5 komentarzy:

  1. Babo, toż ja chętnie przyjmę nadwyżki pelargonii czy czego tam masz jeszcze za dużo:). W mieście tylko ptaki i słońce zwiastują wiosnę, krajobraz nadal stepowy ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że zima już nie wróci. Amen.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to wiosna jest już blisko! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pęcherznicę tnę wtedy, kiedy mi się podoba, nigdy nie marudziła :)
    Mnie też ciągnie do życia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. możesz ciąć ;P ogrodnik

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak, tak już stoi na progu :) U nas nawet krokusy zakwitły :) Miło znowu móc zostawić ślad po swojej bytności. Czytam, odwiedzam na bieżąco i pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń