jesień

jesień

sobota, 24 stycznia 2015

Super-w mordę-woman

Od kilku dni jestem człowiekiem wolnym, co w tym wpisie oznacza: mobilnym. Chyba każdy, kto dziś mieszka więcej niż 5 km od miasta wie, jak trudno jest funkcjonować bez samochodu. A właściwie - bez dwóch samochodów. Póki Miły miał samochód służbowy w znienawidzonej przeze mnie korporacji - czułam się wolna (choć nie-wolna od nienawiści). Gdy trzy lata temu zmienił pracę na inną a potem na niepłatną a potem na dorywczą, strasznie brakowało mi tej mobilności. Bo samochód brał ten, kto był w pracy, a drugie z nas zajmowało się dziećmi i nie miało auta. Nie wiem, jak to odbierał Miły, ale ja czułam się straszliwie uwięziona. Bo albo byłam tylko w pracy, albo tylko w domu, przy czym musiałam się błyskawicznie przemieszczać pomiędzy tymi rzeczywistościami, nie mając zupełnie czasu dla siebie. I wreszcie, od trzech dni - voila! Miły ma służbowe auto, co oznacza, że w dni kiedy jestem w domu, nie jestem w nim uwięziona. Mogę zawieźć Starszą na zajęcia plastyczne a z Młodszą pojechać na zakupy! Nareszcie znowu ja robię zakupy a nie zdaję się na (skądinąd rozsądnego i kumatego) Miłego! Hurra!

Coś mnie tknęło już przy wkładaniu Młodej do wózka na zakupy. Trzęsące się z wysiłku mięśnie i bolący kręgosłup zamieniły "Hura" na "Kurwa".

Potem sobie przypomniałam, jakim wysiłkiem są zakupy z dzieckiem. Nawet jeśli dziecko jest spokojne.

Po raz wtóry tknęło mię coś w kręgosłupie i nie tylko przy wyjmowaniu Kochanego Kloca z wózka na zakupy i wkładaniu zakupów do bagażnika.

A potem zrobiłam cztery rundy z samochodu do domu, najpierw wnosząc śpiącego Kloca a potem ciężkie zakupy.

Ja pierdolę taką wolność.





9 komentarzy:

  1. Czyli nie tylko dorosłość , ale i wolność jest mocno przereklamowana ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry wpis. Nawet dla mnie, której Kochane Kloce raczej ciężko układają się na sercu niż na rękach (ach to życie z nastolatami) i której mobilność nie wyznacza auto tylko odległość do sklepów (ach mieszczuchą być). Wsiadaj i wiesz co.

    OdpowiedzUsuń
  3. No zawsze mogłaś z tymi zakupami popylać na piechotę lub kawałek podjechać busem i resztę piechotą. Z Klocem na barana, ew. plączącym się pod nogami i jęczącym "na ręce" :) A tak na serio to mobilny nie oznacza wolny od obowiązków, nie wiem, dlaczego Ci te dwa słowa wydały synonimami.
    Re

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciało się na zadupie,to teraz trzeba płacić za paliwko...

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej :) Twój blog został nominowany do liebster blog award. Zapoznaj się ze szczegółami i odpowiedz na moje pytania http://www.agahmmmblog.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award-taki-ancuszek-to-ja.html
    Dzięki :) pozdrawiam, Aga:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej :) Twój blog został nominowany do liebster blog award. Zapoznaj się ze szczegółami i odpowiedz http://www.agahmmmblog.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award-taki-ancuszek-to-ja.html
    Dzieki, że jesteś, świetnie się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Reasumując jak dobrze nie być super- w mordę - women :))))

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo mi się spodobało, uśmiałam się

    OdpowiedzUsuń