jesień

jesień

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Niezwykle punktualna zima

Zima przyszła w drugim dniu kalendarzowej zimy. Cóż za punktualność! Mam nadzieję, że wiosna też się nie spóźni. A nawet zachęcam, żeby przyszła wcześniej. Oj, nie jestem zbyt uprzejma - ledwo Biała Dama raczyła nas odwiedzić, ja już zapraszam konkurencję. Sorry, Zimo. Nie jesteś taka zła a nawet bywa z Tobą całkiem fajnie.

Święta były i minęły a ja jak pracowałam, tak pracuję. Każdego wieczora dziub, dziub, dziub przy komputerze. A i tak nie zdążę ze wszystkim. Styczeń szykuje się przerąbany. Jedyne - i to spore - pocieszenie jest takie, że z każdym dniem przybywa, nomen omen, dnia. Choć przy braku słońca na razie trudno to zauważyć. Ale cierpliwości, za chwilę będzie wyraźnie jaśniej.


sobota, 6 grudnia 2014

Jak zwykle zaskoczona

Jestem głęboko zaskoczona pojawieniem się grudnia.

Chwilę przed pojawieniem się grudnia zaskoczyły mnie listopadowe mrozy.

Ponadto zaskakuje mnie bliskość świąt.


Zdziwiła mnie także dość nieprzyjemnie zmiana w zakresie stanów emocjonalnych. Szlag gdzieś trafił dobry nastrój, jestem na zmianę przygnębiona i poirytowana. A bywa, że jednocześnie. Irytuje mnie moje poirytowanie i przygnębia przygnębienie. Oraz przygnębia poirytowanie i irytuje przygnębienie. Uch, trzeba to wytrzymać, choć aura sprawy nie ułatwia. 



A jutro moje dzieci zostaną zaskoczone prezentami od św. Mikołaja. Też bym chciała. Niestety w tej akurat kwestii nie da się mnie zaskoczyć.

Chociaż... gdy rozwieszałyśmy dziś skarpety na klamkach i układały na tacy pierniczki dla Niego, prawie uwierzyłam, że naprawdę istnieje ;)

zdjęcie stąd

A do poczytania, sobie i dzieciom, polecam legendę o św. Mikołaju u Kury z doktoratem