jesień

jesień

sobota, 6 grudnia 2014

Jak zwykle zaskoczona

Jestem głęboko zaskoczona pojawieniem się grudnia.

Chwilę przed pojawieniem się grudnia zaskoczyły mnie listopadowe mrozy.

Ponadto zaskakuje mnie bliskość świąt.


Zdziwiła mnie także dość nieprzyjemnie zmiana w zakresie stanów emocjonalnych. Szlag gdzieś trafił dobry nastrój, jestem na zmianę przygnębiona i poirytowana. A bywa, że jednocześnie. Irytuje mnie moje poirytowanie i przygnębia przygnębienie. Oraz przygnębia poirytowanie i irytuje przygnębienie. Uch, trzeba to wytrzymać, choć aura sprawy nie ułatwia. 



A jutro moje dzieci zostaną zaskoczone prezentami od św. Mikołaja. Też bym chciała. Niestety w tej akurat kwestii nie da się mnie zaskoczyć.

Chociaż... gdy rozwieszałyśmy dziś skarpety na klamkach i układały na tacy pierniczki dla Niego, prawie uwierzyłam, że naprawdę istnieje ;)

zdjęcie stąd

A do poczytania, sobie i dzieciom, polecam legendę o św. Mikołaju u Kury z doktoratem


1 komentarz:

  1. Oj to zaskoczenie jest nieprawdopodobne... Nie przepadam za świętami, ale lubię lamiony , choinki...
    I najważniejsza rzecz- za parę miesięcy znowu będzie wiosna, lato i ciepełko....

    OdpowiedzUsuń