jesień

jesień

wtorek, 4 listopada 2014

Na smutki najlepszy spacer... niekrótki ;-)

Dzisiaj znowu byłam w lesie, tym razem sama. To znaczy, chłe, chłe, jakie sama, sama to bywam tylko w samochodzie w drodze do i z pracy...Byłyśmy w lesie we dwie - ja i Budda. Która już nie bardzo buddowo wygląda, więc chyba przestanę ją tak nazywać. Ja i Młodsza. 

W lesie było tak cicho, że jedynym źródłem dźwięku byłyśmy my. Było cudownie, bo ja bardzo cenię sobie ciszę, potrzebuję jej i tęsknię za nią. Nie było ludzi, milczały ptaki, nawet dzięcioły. Było wręcz uroczyście. Las jest wciąż piękny, choć nie tak szaleńczo kolorowy jak miesiąc temu.

Słońce już całkiem nisko, zdjęcia robiłam o 13.30 a światło nie wygląda na wczesnopopołudniowe.
Spacer do lasu i z powrotem zajął mi półtorej godziny, w lesie byłam troszkę ale niedługo. Trochę się zmęczyłam, ale na smutki pomogło. Jakie smutki? Cóż, walczę z depresją i wygrywam, ale ostatnie święta i ostatnie śmierci oraz nadchodzące urodziny zmuszają mnie niejako do podejmowania w głowie tematów ostatecznych. A te wesołe nie są, zwłaszcza że nie mam na nie wpływu. To jest najgorsze - że nic nie mogę zrobić w kwestii przemijania. Jeśli więc mam sobie z nim radzić, to nie mogę za dużo myśleć.

Okolice przed lasem także przepiękne. Zabawne jest to, że mieszkam w samym środku wsi, a wystarczy że przejdę przez skrzyżowanie (na siagę, bo pasów nie ma) a wieś zamienia się prawie w odludzie. Dobrze, że tak blisko domu. A szkoda, że nie tam mieszkamy.


2 komentarze:

  1. Południe życia, Moja Droga. Najpierw pędem pod górę a teraz, na szczycie i w południe wszystko widać jak na dłoni, jak jest. Potem schodzimy w głąb.
    Piękne masz widoki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że będę schodzić w głąb a nie staczać się w dół ;)

    OdpowiedzUsuń