jesień

jesień

sobota, 13 września 2014

Just a perfect day


Dzień idealny. Gorący ale nie duszny, słoneczny ale wietrzny. Cudowny.

Dla równowagi pogryzły mnie komary oraz zniszczyłam sobie dłonie i nerwy przerabiając 3 kilo kulek czarnego bzu. Mimo to był wspaniały dzień. Przy okazji zdałam sobie sprawę, że ostatnio bardzo łatwo osiągam stan szczęśliwości. Wystarczy jakiś motylek albo kwiatek, a ja jestem happy. Może to symptomy nadchodzącego szaleństwa? Cóż, jeśli tak miałoby wyglądać, nie chcę być zdrowa psychicznie ;)

3 komentarze:

  1. Mówią: lepiej płakać u psychologa niż śmiać się u psychiatry, ale to pewnie z zazdrości. Albo: czym różni się kura od terapeuty? Kura znosi jajka, a terapeuta wszystko. Albo: dlaczego kura jest z kogutem? Dla jaj!
    Tak mnie jakoś naszło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uwielbiam takie dni. Pięknie wyglądają Twoje rośliny w takim słońcu.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie martw się! nie jesteś ;)
    dlatego Cię lubię

    OdpowiedzUsuń