jesień

jesień

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Nie rzucim ziemi

Zawsze, gdy napiszę coś bardziej intymnego, mam moralnego kaca. 
Nie będę się więcej nadmiernie wywnętrzać na blogu, w końcu ma on być o życiu na wsi, a nie o tym czy mamy pieniądze na kredyt i chleb, czy nie mamy. 
Obiecuję, że jeśli nas bank wyrzuci z domu i ogrodu z powodu niewypłacalności, założę nowego bloga. Już nawet mam nazwę: "Moje nowe życie pod mostem".


Tymczasem doświadczamy afrykańskich upałów i aktywności polskich moskitów. Przyjaciółka z drugiej strony Polski pisała, że u nich komary wielkości psów. U nas komary są wielkości bakterii, to znaczy nie widać ich i nie słychać a wysysają krew jak wampiry. Szczególnie upodobały sobie moją, psiamać, w związku z tym moje świeżo wyrzeźbione kończyny są podwójnej grubości.

"Robi się" altana, będzie naprawdę świetna. Oczywiście, naszym zdaniem. Mocno przypomina górską wiatę, już widzę kwaśne miny co poniektórych znajomych. Ale mam to gdzieś.

Dojrzewają truskawki, poziomki i jagody kamczackie. Kwitną dzikie róże, ostróżki, piwonie i czarny bez. Jest cudownie. I tak ma pozostać, nigdzie się stąd nie ruszam.

10 komentarzy:

  1. I bardzo dobrze. Tak trzymaj!:)

    Bank niech się ugryzie, zawsze można pisac rózne pisma do nich,zeby przesunac terminy itp.
    Będzie dobrze! Musi być!

    Jagody, poziomki,ojoj, raj na ziemi, mniam, mniam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Puszkę masz u mnie za free. Drobny prezent na dobry humor, tylko zdradź którą:))).
    A blog - sprawa osobista, nastrój ma prawo wyciekać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzeba być dobrej mysli. Napewno wszystko sie dobrze ułoży. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak trzymaj.
    Pozdrawiam. Milena

    OdpowiedzUsuń
  5. Trafiłam na Pani blog pod wpływem szukania różnych informacji w związku z zakupem wymarzonej działki. I W trybie przyspieszonym z wielką przyjemnością czytam kolejne lata. Chciałam powiedzieć że to że wplata Pani wątki osobiste (choć nie wiem czy kwestia banków to sprawy intymne bo 90% polaków ma je na karku) sprawiają iż jest Pani taka jak każdy z nas podczytywaczy. Że codzienność dotyka Panią jak mnie . Proszę nie mieć z tego powodu wyrzutów i proszę pisać to co serce dyktuje. Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak .... w dzisiejszychh czasach kłopoty z płynnością ma wielu z nas. No cóż, mocno trzymam kciuki i życzę mądrości. Czasem problemy nie są aż tak straszne, jak sobie je tworzymy. Czasem warto popatrzeć z innej perspektywy. Kiedyś trafiłam na forum gazeta oszczęczamy - dało mi ono dużo materiału do przemyśleń. Ale tak naprawdę ważne jest to , że jesteście razem, że żyjecie, że jesteście zdrowi ! I uwierz mi pobyt z dzieckiem na oddziale hematologicznym dziecięcym zmienia perspektywę na życie. A ja to niestety przeżyłam .I nie życzę nikomu. Żadna działka, żaden dom nie jest aż tak ważne. Bądzcie silni i bądzcie razem - bo to jest wartość ! A może i dom uda się jakoś utrzymać .....

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie mam kłopotów z płynnością,bo dom zbudowałam za własne pieniądze,a nie pieniądze z banku.Oszczędzałam ponad 15 lat i teraz mam dom.Wcześniej oczywiście mieszkałam w mieszkaniu własnościowym,które sprzedałam. Nigdy nie wzięłabym kredytu,bo nie mogłabym spać po nocach.Niezły los zgotowałaś własnym dzieciom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako osoba, która także zbudowała dom w dużej mierze na kredyt chciałabym serdecznie pogratulować Pani zarobków, bo w moim przypadku oszczędzanie na dom zajęłoby tak ok 30 lat, czyli wybudowalibyśmy dom może wnukom bo dzieciom to na pewno nie. Mimo wszystko mogę spać po nocach (o ile moje małe dziecko mnie nie budzi), bo dom w razie czego można sprzedać, a za te pieniądze kupić mniejsze mieszkanie w bloku i spłacić resztę kredytu. Na marginesie jednak taka refleksja mi się nasuwa - ja też czasem czytuję różne blogi i nigdy jeszcze nie przyszło mi do głowy, żeby swoje Ego zaspokoić i mile pogłaskać udowadniając wszystkim Czytelnikom oraz samej Autorce/Autorowi bloga, jakaż to w porównaniu z Nią/Nim jestem przezorna, oszczędna, sprytna itp. Także gratuluję dobrej samooceny!!!

      Usuń
  8. Bardzo dziękuję Pani za miły komentarz,nie zna mnie Pani i już ocenia,a to nie ładnie.Na moją samoocenę pracowałam uczciwie,nie mam się czego wstydzić.Niestety,nadal uważam,że kredyt to pętla na szyi i nie podzielam Pani optymizmu.Tylko wątpię,czy autorka tego bloga zaakceptuje mój komentarz,gdyż większość moich komentarzy blokuje.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O proszę, jednak zakłuło… A nawet nie odniosłam się do losu Pani dzieci czy rodziny. Może właśnie dlatego warto pomyśleć zanim się napisze komuś komentarz typu „Niezły los zgotowałaś własnym dzieciom”? Na marginesie – rozumiem, że nie była to ocena Autorki jako Matki…
    A co do kredytu – ja nie podzielam Pani pesymizmu i to jest po prostu jedna z różnic między nami.

    OdpowiedzUsuń