jesień

jesień

czwartek, 8 maja 2014

Hortiterapia

Uwielbiam mój ogród. Odkąd go mam (a może to on ma mnie?), skończyły się moje stany depresyjne. Polecam taki rodzaj terapii, choć trudno go nazwać darmowym :-)
Kocham mój ogród o każdej porze roku i w każdą pogodę. Dziś leje, ale musiałam wyskoczyć z aparatem.

Ale tu zielono. Jak w maju. Jak w gaju :)

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że mój (nasz) ogród nie jest doskonały. Kocham go mimo to, a może właśnie dlatego. Zwłaszcza, że nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek udało nam się ową doskonałość, rozumianą jako "rozsądnie zaplanowaną i idealnie zadbaną przestrzeń" osiągnąć. Do tego potrzeba bowiem dużo czasu, którym rzecz jasna nie dysponujemy. Dziwnym trafem ilość czasu wolnego nie ma u mnie prawie żadnego związku z ilością pracy zawodowej. Oznacza to, że nawet będąc na emeryturze nie będę w stanie doprowadzić ogrodu do stanu idealnego. Ale ponieważ wielbię wiejskie ogrody w stylu angielskim, przeto nie mam w sobie tego rodzaju presji.
Tak czy inaczej, ogród spełnia swoją powinność.

3 komentarze:

  1. Nie jestem zwolenniczką doskonałych ogrodów "od linijki" - może z zazdrości, że takiego nie mam ;) - tak czy siak są wg mnie zbyt przewidywalne i nudne. Co innego wiejskie ogrody z nutką tajemniczości :) Cóż, po przeczytaniu Twojego posta znalazłam jeszcze jedną kwestię, która nas łączy, stany na literę "d", o których wolę zapomnieć. I też ogród pomógł odzyskać względną równowagę. Pozdrawiam:)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest pięknie,kolorowo,zielono,czegóż chcieć więcej:) Przede wszystkim to Twój ogród i cieszy każda roślinka posadzona własnoręcznie!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju, ależ masz piękny skalniak. I te ceglaste dróżki! Superterapia:)

    OdpowiedzUsuń