jesień

jesień

piątek, 21 marca 2014

Wiosna zaskoczyła ogrodnika

Ciepło i wiosennie jest od dobrych kilku dni, po zimie nie było przedwiośnia a my zamiast bronować, siać, sadzić i przesadzać, czekaliśmy na... chyba na wieści, że zima wraca. Wcale tej zimy nie pragnąc. Wydawało się jednak, że w naszej strefie klimatycznej bardziej prawdopodobny jest śnieg w maju niż plus dziesięć w lutym. I to nas zgubiło. W ogrodzie - tyły straszliwe. Coś tam posiane, coś tam poodkrywane, ale generalnie kicha. Wzięłam więc dziś do ręki ulubione narzędzie ogrodnicze i zabrałam się za ulubione zajęcie. Cięcie. Drzewa przyciął Miły, mnie pozostały "jedynie" krzewy, krzewinki i bylinki ;) Hortensje. Wrzosy. Róże. Uschnięte badyle piwonii i ostróżek. Przemarznięte pędy glicynii i jeżyn. Budleja. Może coś jeszcze. Dziś oczywiście nie cięłam wszystkiego. Zdołałam doprowadzić do porządku piwonie i ostróżki, przycięłam niektóre róże i rozgarnęłam im kopczyki. Co ciekawe, liście puszczają róże w starym ogrodzie, choć tam zimniej bo cienisto. Róże pod domem mają super ciepło, a jeszcze śpią. Natomiast te pierwsze to przeważnie róże historyczne, jak mniemam są bardziej odporne i żywotne, nie żadne tam "fafarafa" herbaciane.
Wrzosy ciąć zaczęłam, bo nie byłam pewna czy mogę. W domu doczytałam. Mogę. Chociaż szkoda ich ciąć, są takie piękne. Nie chcem, ale muszem - to dla ich dobra.

Do wrzośców nie mam szczęścia albo ręki. Bardzo mi się podobają, więc regularnie je kupuję. A i tak, niezależnie od ilości zakupionych, na rabacie jest tylko jeden, cały czas ten sam.

Jak pomyślę, ile roboty jest w ogrodzie, to żałuję, że mamy taką dużą działkę.
Ale gdy pomyślę, jaki ogród bym chciała, to żałuję, że mamy taką małą działkę ;)

Póki co, wydałam majątek na hosty, jeżówki, liliowce i floksy.

Wysiałam cynie i gazanie.

I po raz setny pogratulowałam sobie pomysłu, żeby wynieść się z miasta :)

2 komentarze:

  1. Ech wreszcie jakiś pozytywny post nt. wyniesienia się z miasta... Bo moje uczucia są ambiwalentne...

    OdpowiedzUsuń
  2. My też ciągle pomiędzy.... Ależ tu pełno życia! Można uwierzyć w wiosnę!!!
    U nas raczej jeszcze widać częściej wspomnienie zeszłorocznego lata
    niż zapowiedż następnego :)
    http://jedziemynawies.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń