jesień

jesień

wtorek, 18 lutego 2014

W oparach absurdu

Zamiast sikor, dokarmiamy kota.

Dostałam ofertę szkolenia z komunikacji, przy czym grupą szkoloną miała być jedna osoba. 

Piszę bajki terapeutyczne o jelonkach, jeżykach i innych pingwinkach, z tym, że ja nie lubię bajek terapeutycznych a mój poziom infantylności wynosi minus 10.

Budda postanowiła pomóc mi zwariować.

Zima postanowiła wyglądać jak wiosna.

Właśnie napisałam projekt, w którym udowadniałam, że jestem kim jestem i umiem to, co umiem. Z tym, że brak stosownych zaświadczeń oznacza, że nie umiem tego, co umiem oraz nie jestem tym, kim jestem. 

Na tablecie córki karmię wirtualne rybki oraz przewijam wirtualnego Kartofla.


To ja może poproszę jakiegoś innego Matrixa.



3 komentarze:

  1. Przydałby Ci się inteligentny system operacyjny, ze swojej strony oferuję kino domowe

    OdpowiedzUsuń
  2. Lub parę kwitnących narcyzy.
    Lub ścięta gałązka forsycji włożona do wody..... .
    Lub 2 dni w spa.
    Pozdrawiam. Milena.

    OdpowiedzUsuń
  3. O jak dobrze z tymi rybkami i kartoflem :) bo myślałam że to ja oszalałam bo zajmuęj się wirtulanym kotem dziecka( mając w domu 2 żywe koty i7 psów!) Pozdrawiam z też wiejsko :)
    Różazkolcami

    OdpowiedzUsuń