jesień

jesień

sobota, 4 stycznia 2014

Nowy rok... Który to?

Święta się skończyły.
Międzyświąteczny wyjazd przeszedł do historii.
Już po Sylwestrze.
I po Nowym Roku. 

Jakoś się nie mogę pozbierać, choć nie zamierzam narzekać, że było za dużo wolnego. Co to, to nie. Wolnego było w sam raz. I nawet przez chwilę nie pracowałam. Fajne uczucie. Trochę dziwne.

Zima też dziwna. Chociaż osobiście pasuje mi taka aura, to z drugiej strony martwię się brakiem mrozu i śniegu - ze względu na rośliny. W ogrodzie zaczęły wschodzić krokusy. Niedobrze.

Na myśl o powrocie do pracy, to znaczy do tej etatowej, robi mi się niedobrze. A przecież lubię pracować, pracowanie jest znaczącą wartością w moim życiu. 

Czas na zmiany? I - nie, nie składałam noworocznych postanowień. Po co.

2 komentarze:

  1. Szczęśliwego Nowego Roku :))) Witam moją ulubioną blogowiczkę ! A ja lubię postanowienia - motywują mnie :)) Dobrze mieć zadania, cele. Aczkolwiek życie to nie tylko cele, ale i droga do nich. A może droga ważniejsza....

    OdpowiedzUsuń
  2. Zima przedziwna i niepokojąca. Jeżeli wkrótce nie spadnie śnieg, możemy latem nie mieć owoców... Trzeba trzymać kciuki.
    Życzę samych szczęśliwych dni w Nowym Roku!!!

    OdpowiedzUsuń