jesień

jesień

czwartek, 28 listopada 2013

Lubię :)

Szaro, mokro, zimno, wietrznie. Nareszcie porządny listopad :)

I mgły, rano i wieczorem. Uwielbiam mgły.

W tym roku nie przeszkadza mi nawet to, że dzień coraz krótszy. Ostatnio pomyślałam, że te ciemności o godzinie 17.00, 16.00, za chwilę 15.00 sprawiają, że rzeczywistość staje się mniej rzeczywista. Miasto zdaje się być senną marą, ludzie - zjawami, życie - tylko wyobrażeniem. I już nie myślę, że polarne noce to coś okropnego, zaczynam rozumieć, że ciemność można zaakceptować. Zwłaszcza, że tylko w ciemnościach można docenić piękno światła...

Lubię dżdżysty listopad, bo tylko wtedy zupa z dyni i ciasto drożdżowe smakują nieziemsko :)

piątek, 22 listopada 2013

Nieszczęścia chodzą... czwórkami i w ósemkach :/

Najpierw padł mój sześcioletni laptop, narzędzie pracy.
Następnie zepsuł się samochód, łącznik ze światem i narzędzie pracy.
Potem odmówił posłuszeństwa router.
Następnie laptop, rzekomo naprawiony, okazał się być ciągle zepsutym.
Router nawet nie raczył dać się naprawić.
Samochód dla towarzystwa popsuł się ponownie.

Wczoraj przestał działać pendrive.
A ekspres do kawy wywalił korki w całym domu.

Nadchodzące dni napawają mnie więc niejaką zgrozą a pobladłe z przerażenia usta mamroczą co rano: "co jeszcze, k..., co jeszcze?!"

Nie lubią nas bogowie, mamy pecha, taka nasza karma czy może ktoś się bawi laleczką voodoo?

piątek, 15 listopada 2013

No i nadszedł w końcu ten dzień...

Dzień, którego zaszroniony poranek zweryfikował nasze poglądy na to, że może w tym roku zimy nie będzie. Który skonfrontował nas z faktem, że - jakkolwiek dziwne i niespodziewane się to wydaje - NAPRAWDĘ jest już połowa listopada, półtora miesiąca do końca 2013 roku, 39 dni do wigilii. Jak zwykle, jesteśmy srodze zaskoczeni.
Zaskoczenie i niejaka melancholia wymieszana z przed-przedświąteczną paniką nie przyćmiła jednak faktu, iż okoliczności przyrody są aż nazbyt piękne.


Szron znikł, słońce świeci, jakby zapomniało, że to listopad a ja miotam się pomiędzy hippisowską chęcią wybiegnięcia w stronę owego słońca a drobnomieszczańską obawą przed wyściubieniem nosa na TAKIE zimno. To ja może później wyjdę. Wiosną na przykład ;)

czwartek, 7 listopada 2013

Nie jest źle

Pogoda nienajgorsza, choć wyraźnie chłodniej niż tydzień temu. Szybko robi się ciemno, ale w tym roku mi to za bardzo nie przeszkadza. Szkoda tylko, że tak dużo pracuję, ale cóż... trzeba zacisnąć zęby i wytrzymać, ciesząc się maksymalnie tym, czym się tylko da :)