jesień

jesień

piątek, 29 marca 2013

Od siódmego do dziesiątego z morderstwem w tle

Pogoda nadal do dupy, to znaczy zimowa, choć było kilka pięknych, słonecznych dni. Ale zimowych, co pod koniec marca odbiera im urodę. I niby wszyscy mówią o tym, że wiosna niedługo już się pojawi, to dzisiejsza aura odbiera nadzieję. Ale mam dziś powód do radości - nie muszę wyściubiać nosa z domu :)

Tak było do wczoraj:

A tak jest dzisiaj, jakby nam jeszcze śniegu brakowało:

W tamtym roku o tej porze mieliśmy już na grządkach wschodzącą marchewkę, pietruszkę, sałatę i rzodkiewkę, bo sialiśmy w połowie marca... Ciekawe, jak będą wyglądały plony w tym sezonie.


W międzyczasie został zamordowany Pan Kos.

Wiem, przez kogo, bo morderca wrócił na miejsce zbrodni, żeby zwłoki beznamiętnie zjeść. Przez kota, oczywiście. Zaraz mi tu Taka Jedna napisze w komentarzach: "A nie mówiłam, że kot do odstrzału?!" Mówiłaś, M., mówiłaś. Ale nie odstrzelę. Nie pogonię nawet. Z dwóch powodów, i żaden z nich nie wynika z mojej sympatii do kotów. Pierwszy powód jest taki, że większość kotów, jakie odwiedzają naszą działkę, to koty sąsiadów. Przemiłych, uczciwych, serdecznych i nienachalnych. Głupio mi przeganiać ich kota. Po drugie, gdyby nawet nie było mi głupio, to jak mam go przegonić? Moja działka ma 2700 m2, musiałabym całymi dniami po niej biegać za kotami. Bo przecież dla kota nie ma przeszkód. Taki normalny betonowy czy drewniany płot to jedynie atrakcja na drodze. Jedynym skutecznym sposobem na przegonienie kotów-szkodników, kotów srających na działce, kotów mordujących ptaki, byłoby kupienie psa. Pies chętnie by sobie po działce biegał a koty szybko by się nauczyły, że ten teren jest już dla nich "spalony". Jest jedno "ale" tego rozwiązania. Otóż, ekhm, nie wiem jak to powiedzieć, ale... ja nie chcę mieć psa. Nie lubię choć kiedyś lubiłam. Przepraszam wszystkich psiarzy, psy są cudowne, przynajmniej niektóre, ale nie dla mnie. Czyżbym więc była skazana na kocią inwazję?


poniedziałek, 25 marca 2013

Szósty dzień wiosny


Mój blog chwilowo zmienił się w foto-bloga, ponieważ nie mam nic do powiedzenia. Słów mi brak, przynajmniej tych kulturalnych.

Dobrze, że Budda nie wie, że powinna mieć depresję ;)


niedziela, 24 marca 2013

Czwarty i piąty dzień wiosny


Gdyby to był styczeń, napisałabym, że jest pięknie...

piątek, 22 marca 2013

Wiosna A.D.2013 - dokumentacja

Piękną mamy zimę tej wiosny, to trzeba przyznać. Właśnie po raz kolejny odwołaliśmy wizytę u naszych przyjaciół mieszkających 500 km od nas, bo idą mrozy i nie możemy zostawić domu na 4 dni z powodu pieprzonego pieca węglowego. Albo - z powodu pieprzonych mrozów. Ale pieprzone mrozy nie byłyby zagrożeniem dla domowych rur, gdybyśmy mieli ogrzewanie gazowe. Uch, nie chcę się nakręcać w tej złości  i bezradności, więc zamilknę. Postanowiłam dokumentować tegoroczną wiosnę, bo ja takiej nie pamiętam, jak żyję, a żyję już dość długo.
Wiosna w końcu przyjdzie (?) i będziemy się z niej cieszyć tym bardziej, im dłużej będzie teraz leżał śnieg. Co nie znaczy, że chcę, aby leżał, szukam tylko jakichś jasnych stron w tej beznadziejnej sytuacji. 
Oto dokumentacja pierwszych trzech dni astronomicznej wiosny:
Pojawiło się u nas całkiem spore stadko dzwońców:
Przybył kos:

a parka wróbli przymierza się do jednego z domków. Ciekawe, czy ptaki są zaskoczone taką wiosną ;)

czwartek, 21 marca 2013

Wiosny nie będzie

Prognozy są takie:

Najpierw się upić, czy najpierw pochlastać, oto jest pytanie...

czwartek, 14 marca 2013

Tryb: standby

Na stronach mojej gminy zamieszczono następujący dokument (podkreślenia moje):


OSTRZEŻENIE O INTENSYWNYCH OPADACH ŚNIEGU
Godzina i data wydania: godz. 13:34 dnia 13.03.2013 r.
Nazwa biura: Centralne Biuro Prognoz Meteorologicznych IMGW O. w Krakowie
Zjawisko: Intensywne opady śniegu /2
Obszar: województwo lubelskie
Ważność: od godz. 22:00 dnia 13.03.2013 r. do godz. 20:00 dnia 15.03.2013 r.
Przebieg: Prognozuje się wystąpienie opadów śniegu o natężeniu umiarkowanym i
silnym powodujących przyrost pokrywy śnieżnej:
od godziny 22:00 13.03.2013 do 20:00 14.03.2013 - od 13 cm do 16 cm,
od godziny 20:00 14.03.2013 do 20:00 15.03.2013 - od 18 cm do 26 cm.
Prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska: 90%
Uwagi: Od popołudnia 14.03.2013 roku prognozuje się zawieje i zamiecie śnieżne.


Zatem... z powodu niechęci do dalszego życia w takich okolicznościach przyrody, przełączam się na tryb standby. 
Będę tylko podtrzymywać podstawowe funkcje życiowe.
Psychicznie się hibernuję.
Do odwołania.


poniedziałek, 11 marca 2013

Obraziłam się i nie wyglądam przez okno

Na pogodę się obraziłam. I staram się naprawdę nie wyglądać przez okno. Bo co spojrzę, to płakać mi się chce.
W oknach południowych zima, i to w szczytowej formie:
W oknach północnych także zima:
W oknach wschodnich - o matko, jaka zima:
A w oknach zachodnich, zima, a jakże:

Niech to szlag. I psiamać. I, o żesz w mordę. I cholera jasna oraz dupa. (więcej przyzwoitych przekleństw nie znam).
Ja się nie zgadzałam na powrót zimy! I nadal się nie zgadzam!


A w domu:
Ale i tak jest do dupy. O.

piątek, 8 marca 2013

No i spiętroliło się przedwiośnie

Jeszcze dwa dni temu, ba! jeszcze wczoraj! było tak:
A dzisiaj znowu powtórka z zimy, niech to szlag:
Na całe szczęście, mam w domu kilka wiosennych akcentów, którym zima nie zaszkodzi, choćby nawet bardzo chciała:

Zatem... wpatrując się w turkus mojej nowej torebki i ciesząc z nowych/przyszłych roślin, tłumaczę sobie, że zima w marcu i tak rokuje znacznie lepiej niż zima w listopadzie. Bo ta marcowa z całą pewnością zostanie wkrótce wywalona stąd na pysk.

Czego sobie i Państwu życzę.

poniedziałek, 4 marca 2013

Nowe wariactwo

Zawsze myślałam, że są dwie odmiany dyni: duża pomarańczowa i mała pomarańczowa.

Zawsze lubiłam cukinie, dynie mnie nie przekonywały.

W ubiegłym sezonie zakochałam się jednak w dyni - i to na zabój - bo okazało się, że można z niej zrobić niemal każde danie, od zupy po pasztet i ciasto a do tego kolor jej miąższu wspaniale poprawia nastrój.

Całkiem niedawno dowiedziałam się, że jest kilkaset odmian dyni, i wcale niekoniecznie mają one pomarańczową skórkę (i nie mam tu na myśli cellulitu).

W sklepach i działach ogrodniczych są do kupienia dwa rodzaje nasion dyni: dużej pomarańczowej i małej pomarańczowej ;)

Ale... jest jeszcze internetowy sklep na A. Znalazłam tam pasjonatów dyni (naprawdę pasjonatów!), sprzedających za małe pieniądze nasiona przeróżnych odmian.

No i zwariowałam. Kupiłam nasiona:
Powyższe zdjęcia znalazłam na wspaniałym blogu Bea w kuchni, który otworzył mi oczy na bogactwo odmian dyni.

To nie koniec. Kupiłam też nasiona:
Blue Hokkaido:
Jumbo Pink Banana:
Golden Hubbard:
oraz Whangaparaoa Crown (wspaniała nazwa, swoją drogą):
(zdjęcia wygrzebane z sieci)

Nie muszę chyba dodawać, że oczywiście mam w domu sporo nasion dyni. Takiej dużej pomarańczowej i... no wiecie.

Chyba mnie popiętroliło :)