jesień

jesień

piątek, 13 grudnia 2013

Ostatnia prosta (?!)

Za mną kolejny, 10-godzinny dzień pracy. Kolejne wyrzuty sumienia, że nie widzę się z dziećmi przez cały dzień. Ale to już końcówka, już basta, za chwilę będę świętować.

Jeszcze tylko napiszę dwa artykuły.

I odbędę siedmiogodzinne zajęcia.

Jeszcze tylko umyję okna, poukładam dokumenty i zrobię porządki w garderobie.

I jeszcze książkę dokończę.

I sprawdzę jakieś siedemdziesiąt testów, oraz ułożę kolejne, na inne kolokwia.

Aaa, i jeszcze trzeci artykuł by się przydało sklecić.

I jak już to wszystko zrobię, to zostanie mi jeszcze dosłownie kilka drobiazgów: kompletowanie i pakowanie prezentów, pisanie i wysyłanie świątecznych kartek, pieczenie pierniczków po raz czwarty, bo trzy poprzednie tury "się zjadły", i jeszcze parę rzeczy do pracy.

I już wtedy będę mogła świętować. Zakładając, iż nie okaże się niespodziewanie, iż Nowy Rok już minął ;)

2 komentarze:

  1. A to nie jesteś superwoman? Nie delegujesz obowiązków?;)
    PS. Podziwiam Cię. Dom, dwójka małych dzieci i praca, która pcha się do domu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ani nie jestem, ani nie chcę być superwoman. I nie podziwiaj, generalnie nie ogarniam.

    OdpowiedzUsuń