jesień

jesień

piątek, 22 listopada 2013

Nieszczęścia chodzą... czwórkami i w ósemkach :/

Najpierw padł mój sześcioletni laptop, narzędzie pracy.
Następnie zepsuł się samochód, łącznik ze światem i narzędzie pracy.
Potem odmówił posłuszeństwa router.
Następnie laptop, rzekomo naprawiony, okazał się być ciągle zepsutym.
Router nawet nie raczył dać się naprawić.
Samochód dla towarzystwa popsuł się ponownie.

Wczoraj przestał działać pendrive.
A ekspres do kawy wywalił korki w całym domu.

Nadchodzące dni napawają mnie więc niejaką zgrozą a pobladłe z przerażenia usta mamroczą co rano: "co jeszcze, k..., co jeszcze?!"

Nie lubią nas bogowie, mamy pecha, taka nasza karma czy może ktoś się bawi laleczką voodoo?

5 komentarzy:

  1. Brrr, złośliwość rzeczy martwych. Niech zmartwychwstają kolejno: auto, laptop, komputer, pendrive, eksres... i co tam jeszcze po drodze zdechło. I niech nic k... nie mąci Ci spokoju! Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laptop może nie zmartwychwstawać, tylko niechby spadły z nieba pieniądze na nowy ;))) Dzięki za dobre słowo.

      Usuń
  2. A może one chcą ci dać wakacje? Wakacje od tych wszystkich cywilizowanych "dóbr"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w ramach wakacji mam jeździć do pracy rowerem a prezentacje robić odręcznie? Hm, może to jest jakiś sposób na nowe życie? ;)

      Usuń
  3. Znam, znam, znam. I zapewniam Cię, może być gorzej, czego absolutnie nie życzę! Leciałam w dół bez hamulca, bez trzymanki, aż stanęło i poszło w górę. Życie. To tylko [wiem, i aż] przedmioty martwe. Wredne, ale martwe, a po deszczu jest słońce!

    OdpowiedzUsuń