jesień

jesień

piątek, 20 września 2013

Rozpierducha

Gdy kupiliśmy dom na wsi, uważaliśmy że piec węglowy to świetne rozwiązanie. Tanio, wygodnie, praktycznie. Pierwszy sezon grzewczy sprawił, że zaczęliśmy w to wątpić. Po drugim mieliśmy dość. Po trzecim powiedziałam, że podpiszę pakt z diabłem żeby tylko zmienić ogrzewanie na gazowe. Na szczęście żaden szatan się wtedy nie zgłosił z ofertą, chyba że za takiego uznać Pana Gazownika, Projektantkę zwaną Dziunią czy Kominiarza ;) Albowiem właśnie to zrobiliśmy. Działka przekopana, trawnik zmasakrowany, obwódki ceglaste wyjęte. W rurach już płynie gaz, niebawem będziemy mieli piec. A ja się zastanawiam, czy nie będziemy tego żałować...

Czekamy z niecierpliwością na lepszą pogodę, żeby zrobić porządki, choć przyznać muszę, że panowie bardzo ładnie po sobie posprzątali (no proszę, to faceci jednak umieją sprzątać??!). Ale muszę posadzić cebulki, porobić zdjęcia nowego starego ogrodu. I posadzić wrzosy (znowu kupiliśmy) i w ogóle nacieszyć się jesienią w ogrodzie. Niżu, spadaj!

6 komentarzy:

  1. Niżu spada, ale na panowanie wyżu musimy jeszcze trochę poczekać. U nas wojna o temperaturę w domu, gdyż Zapracowany postanowił właśnie grzać gazem. Moje termiczne dobre samopoczucie to 22 stopni (nie 21!), kazałam mu w ramach oszczędzania nie słodzić herbaty! Wam jednak życzę wszystkiego dobrego na gazie:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę 22, na szczęście Miły to kompletny zmarzluch, więc może na ogrzewaniu nie będzie oszczędzał :)

      Usuń
  2. Ale, co było z tym piecem węglowym, że go tak znienawidziłaś? Czy to tylko codzienne palenie dało Ci w kość?

    OdpowiedzUsuń
  3. Piec gazowy faktycznie wygodny i bezobsługowy, tyle że palpitacje przy każdym rachunku z gazowni mam takie, jak w zamierzchłych czasach ,kiedy listonosz przynosił telegram... Ale coś za coś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygoda jest,owszem.Coś za coś ,niestety.
    Też mam palpitacje, rachunki w sezonie powalają:(

    OdpowiedzUsuń
  5. miło zobaczyć obrazy do Twoich opowieści o okopach

    OdpowiedzUsuń