jesień

jesień

wtorek, 3 września 2013

Ja nie chcę do szkoły!

Ledwie przedwczoraj skończyłam ostatnią z rozlicznych szkół, ledwie wczoraj wyleczyłam poszkolny syndrom stresu pourazowego, a tu znowu trzeba chodzić na ósmą?! No nie, czemu żaden ginekolog nie wymienia powrotu do szkoły jako skutków ubocznych ciąży? Już wiem - przyrost naturalny zupełnie by zanikł ;) 
A tak serio - na myśl o przymusowym, kilkunastoletnim związku ze szkołą słabo mi się robi. Na domiar złego okazało się, że moja Córka nie nadaje się do zerówki i zapisałam sześciolatkę do I klasy. Ja, psycholog, zwolenniczka zerówek. Życie jest pełne niespodzianek, nieprawdaż? ;)

Aura też nie nastraja optymistycznie.
Ale.
Oczywiście pamiętam, że w tym roku jestem optymistką i nie narzekam oraz cieszę się życiem. Zaraz wymyślę jakąś afirmację (jeszcze trochę, a zacznę cierpieć na syndrom Pollyanny):
- otóż zaczęły kwitnąć wrzosy,
- pochmurna pogoda sprawia, że zwiększają się szanse na posprzątanie domu oraz ugotowanie obiadu,
- jutro ma być lepiej,
- a do szkoły mamy tak blisko, że można spać niemal do ostatniej chwili ;)


Pozdrowienia dla wszystkich uczniów i ich nieszczęsnych rodziców! :)

2 komentarze:

  1. Dzięki. Moje od września chodzą do różnych szkół, w różnym czasie. Młoda wstaje o 6 rano, na własne życzenie. Ale Twojej w I klasie się nie spodziewałam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zadziwiające,
    byłam przekonana, że to tylko ja tak cierpię z powodu szkoły, że prześladuje mnie ona od siódmego roku życia i nie myśli odpuścić ......
    Wpierw moja edukacja, później syn, teraz córka …. jak skończę z córką pewnie będą wnuki …. klątwa jakaś czy cóś ?
    Po przeczytaniu tego posta od razu mi raźniej już wiem, iż nie jestem przypadkiem odosobnionym.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń