jesień

jesień

sobota, 27 lipca 2013

W dzień gorącego lata

Korzystając z obecności Taty przypuściłam atak na pokrzywy, który dość niespodziewanie zakończył się atakiem na forsycje. Wiem, nie przycina ich się teraz lecz wiosną, ale tak straszliwie się rozrosły, że musiałam coś z tym zrobić. A że sekator to moje ulubione ogrodnicze narzędzie, to wycięłam jakieś 5/6 z każdej z trzech forsycji. Zostało po kilka gałęzi dosłownie. Potem znowu pokrzywy. Założyłam kalosze, żeby mnie nie parzyły po łydkach, ale w dzisiejszym upale musiałam raz na jakiś czas zmieniać je na lżejsze buty, oczywiście parząc sobie łydki.
Efekt? Poczucie dobrze wykonanej pracy, kilka taczek wywiezionych chwastów i gałęzi (będzie czym rozpalać ognisko), kilka odcisków i brak czucia w miejscach poparzonych. Ale było warto.

Ponieważ Budda dość długo spała, mogłam też porobić parę nowych zdjęć ogrodu. 

W tym roku budleja pięknie się rozrosła, ma jakieś 2,5 metra wysokości i jak zwykle oblegają ją motyle, zazwyczaj z gatunku rusałka pawik.

Pojawiły się pomarańczowe kwiaty w ogrodzie, inne niż aksamitki - moje ulubione lilie tygrysie.

Pięknie rozrosły się i zakwitły rudbekie, zaczynam myśleć, że to najpiękniejsze kwiaty ze wszystkich.

Przy okazji spaceru w starej części ogrodu odkryłam, że dzika róża też się rozrosła, i to bardzo. Ją też uwielbiam. 

Udało mi się nawet trochę pobyczyć w nowym miejscu, tj. pod orzechem. Cień przez cały dzień, i pomyśleć, że chciałam wyciąć to drzewo. Na szczęście dla niego i dla nas wyobraziłam sobie ten cień, który będzie dawać, z każdym rokiem większy. I został.

A w części rolniczej - dojrzały porzeczki. Zrobiłam z nich nalewki, dżemy a dziś ciasto z kruszonką. Możliwe, że będzie przepyszne ;) Słoiki z dżemami zaczynają mi się nie mieścić w kuchni.

Zaczynają dojrzewać borówki amerykańskie i jeżyny.

Mówiłam już, że uwielbiam mieszkać na wsi? :)

1 komentarz:

  1. Piękne zdjęcia. Wiedziałam, że się na wsi odnajdziesz:) A Budda to jest wręcz ze wsi zrodzona:)

    OdpowiedzUsuń