jesień

jesień

piątek, 19 lipca 2013

Rabata północna i inne zmiany

Jedną z pierwszych rzeczy, jakie chciałam zmienić po zakupie domu z ogrodem, było stworzenie rabaty pod oknem w kuchni, zwanej później rabatą północną. Ponieważ mam skłonności do długotrwałych stanów depresyjnych, z czym walczę, wymyśliłam sobie, że ukwiecone miejsce w ciemnym zakątku, które mogę często widywać nie ruszając się z domu, to dobry pomysł. Nadal zresztą tak uważam. Problemem wydawał się brak roślin tolerujących całkowity cień, ale po dogłębnym przeanalizowaniu tematu okazało się, że takie rośliny istnieją i jest ich - na mój pohybel - całkiem dużo. No to zaczęłam kupować i sadzić wszystko, co mi się podobało, dzięki czemu dziś rabata wygląda tak (akurat trafiłam na te pół godziny, gdy było tam trochę słońca):

Jak widać, totalny chaos. Czego tu nie ma! Kokorycznik, tawuły Arendsa, dąbrówka i żurawki, serduszka okazała, trawa żubrówka, bergenie, fuksje, hosty, prymule, fiołki, omieg, miodunka, przywrotnik ostroklapowy, bluszczyk kurdybanek, barwinek i jeszcze kilka roślin, których nazw nie znam. Sporo tego jak na tak małą rabatę. Prawdziwym problemem okazał się więc nadmiar roślin a nie ich niedobór. Problemem numer dwa jest to, że w znakomitej większości są to byliny, które znikają na zimę. Problemem numer trzy, że niemal wszystkie z nich są silnie ekspansywne.
Musiałam więc wziąć się za łopatę i dokonać Armageddonu. Poprzesadzałam pod sosny kokorycznika, starczyło na cztery miejsca! A także miodunkę, serduszkę i żubrówkę. Trawę wyjęłam z doniczki, w której sobie szalała wcześniej, a jest to tak ekspansywna roślina, że posadzenie jej luzem to jak spuszczenie ze smyczy wściekłego psa ;) Posadziłam ją przy podagryczniku, ciekawe, kto kogo wygryzie ;) Sadzenie czegokolwiek wśród iglaków (sosen i świerków) to bolesne zajęcie. I niełatwe - jest mnóstwo korzeni. Ale udało się. Na koniec wszystko podlałam konewką, zmęczyłam się tak, że aż mi się słabo zrobiło, ale było warto. Oczywiście nie zrobiłam wszystkiego. Jeszcze dużo pracy przede mną.

Ponadto zakupiłam i posadziłam nowe piękne wrzosy oraz przecudnej urody letnie wrzośce.
Na wrzosowisku mamy też posadzone żurawiny, najwyraźniej czują się tu świetnie, bo niedawno kwitły a dziś mają taaakie owoce:

A poza tym bez zmian, jak zwykle robimy nalewki - tym razem z truskawek i wiśni, malin chyba nie będzie - coby zima nie była nam straszna:
Odwiedziłam też ostatnio Mimo-zę oraz Anetę, dwie bliskie mi, silne, dzielne, piękne i niezwykle inspirujące kobiety z wielkimi sercami i duszami, choć zupełnie różne od siebie, i ode mnie. Lubię takie spotkania, choć można wpaść w kompleksy przy takich Talentach ;) 

5 komentarzy:

  1. Cichcem myślę, że jak Ci te cieniolubne rośliny wściekle rozejdą po północnej rabacie to skubniesz mi z nich co nieco na mój wiecznie północy poddomowy "ogród":)))
    Nalewki! Upiłam się wczoraj już samymi ich oparami. Nocą urwał mi się film jak tylko złożyłam głowę do poduszki.
    No kto jak kto, ale Ty kompleksów mieć nie musisz.
    Do zobaczenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że Ci skubnę, mogę nawet już, nie wiedziałam że chcesz ;) A kompleksy przy was i tak mam ;)

      Usuń
  2. A niedługo mam nadzieję, że znów się zobaczymy :) tym razem będę podziwiać Twoją rabatę północną :)
    ta funkia co się u mnie tak rozrosła, to właśnie rośnie w permanentnym cieniu :) Polecam jeszcze rutewkę, co również pięknie rośnie w cieniu, a która u Moniki na zdjęciu weszła na plan pierwszy przed Twoje plecy :DDDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że się zobaczymy a o plecach ciiii :)

      Usuń