jesień

jesień

czwartek, 20 czerwca 2013

Fajną książkę kupiłam

Łukasz Łuczaj wydawał mi się, szczerze mówiąc, wariatem. Na kanale Kuchnia zachęcał do jedzenia rzeczy niejadalnych, np. żołędzi. Hippis to, czy kloszard, ekolog czy oszołom, nie umiałam rozstrzygnąć. Podobała mi się idea bycia blisko natury, ale nie wiedziałam, czy się aby nie otruję, jedząc rzeczy które pan ów proponuje. Ale potem przeczytałam o nim w "Werandzie Country" i się okazało, że facet jest specjalistą od dzikich roślin, żadnym tam oszołomem. Pan Łuczaj jest doktorem habilitowanym biologii, więc chyba można mu zaufać. W każdym razie ja zaufałam. I gdy wczoraj zobaczyłam w Empiku jego książkę, od razu wzięłam do ręki. Cena powala - 64,90 zł. Ale środek zniewala. Książka wydana jest przepięknie i bardzo starannie. Przy każdej roślinie jest jej zdjęcie, rysunek, zdjęcie rośliny podobnej, okres zbioru, miejsce występowania, opis jadalnych części i właściwości farmakologiczne, użytkowanie tradycyjne i nietradycyjne oraz kilka przepisów. To prawdziwa encyklopedia roślin dzikich. Od razu poszłam do kasy! Tam okazało się, że zapłacę tylko 48 zł, bo na tę książkę jest zniżka. To się nazywa interes życia!
Wszyscy wiedzą, że pokrzywa i szczaw są jadalne, ale okazuje się, że także bluszczyk kurdybanek, szczawik, wrotycz, rdest, skrzyp i wiele innych chwastów oraz berberys, sosna, brzoza, lilia, lipa... - co najmniej połowę z tego mam w swoim ogrodzie, więc z głodu, zdaje się, nie umrzemy tego lata ;)))


2 komentarze:

  1. Oooo! Marzę o niej. Zachęciłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam pana Łuczaja książkę, jeno gorzej wydaną. Gdybyś chciała eksperymentować - to ja palec pod budkę.

    OdpowiedzUsuń