jesień

jesień

wtorek, 2 kwietnia 2013

Przeczytałam "Żarna niebios"

Jako dziecko wierzyłam, że mam za plecami Anioła Stróża i chętnie recytowałam przeznaczoną specjalnie dla Niego modlitwę. 
We wczesnej dorosłości zdarzyło się kilka sytuacji, podczas których pomyślałam, że Stróż nadal gdzieś przy mnie jest, bo po raz kolejny uratował mi życie. 
Teraz, w nieco bardziej zaawansowanej dorosłości nie wierzę już w anioły. Ale chciałabym w nie wierzyć, może dlatego z tak wielką przyjemnością przeczytałam książkę Kossakowskiej. Już pierwszy rozdział wciągnął mnie tak bardzo, że kiedy się okazało, że nie jest to rozdział, lecz opowiadanie, bo książka nie jest powieścią, tak się rozczarowałam, że aż nią rzuciłam! Ale zwyciężyła ciekawość i wróciłam do lektury. Im więcej opowiadań przeczytałam, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że nie jest to zbiór opowiadań :) W pewnym sensie książka jest powieścią, bo historie tworzą dość spójną całość. Napisane jest to bardzo sprawnie, ale jeśli spodziewacie się historii o uduchowionych, blondwłosych bezpłciowych istotach odzianych w koszule nocne, to się bardzo zdziwicie. Anioły u Kossakowskiej ćpają, kradną, zabijają, buntują się, kochają na zabój, poświęcają życie dla Jasności, wchodzą w układy z Demonami... Są niczym ludzie, ale moim zdaniem, o wiele bardziej interesujący ;) Nie ma tu prostych rozgraniczeń dobro-zło, wszystko jest relatywne a przez to bardzo prawdziwe. Mnie się podobało BARDZO i nawet teraz, gdy zamykam oczy, widzę zakrwawioną twarz Daimona Freia walczącego z oddziałami Cienia... 


1 komentarz: