jesień

jesień

sobota, 12 stycznia 2013

Dłużyzny

Styczeń dłuży mi się jak zwykle. Sylwester był, jakby to powiedziała Duża Córka - dawno, dawno temu, a tu jeszcze nawet pół miesiąca nie minęło! 

Zima jakaś taka byle jaka. Ku swemu zaskoczeniu (ile jeszcze razy sama siebie zaskoczę?) tęsknię za śniegiem. W imieniu roślin, które przemarzną bez tej kołderki, w imieniu dziecka, które chce zbudować śnieżnego królika (rodzina bałwanów żyła może tydzień), w imieniu swoim wreszcie, bo ze śniegiem jest o wiele ładniej. Dzisiaj wprawdzie padał śnieg, chociaż to za dużo powiedziane (powinno być widać małe kropki, to właśnie ów "opad"):
A tak w ogóle, to zima też mi się już dłuży. Jeszcze tyyyyle do wiosny! Jak to wytrzymać?

Dłuży mi się pisanie książki. Analiza baśni była przyjemnością, teraz ciężka orka przekopywania się przez artykuły naukowe na temat emocji. Temat tak oczywisty, że nic sensownego nie można znaleźć :(

Dłuży mi się mój stan "rozdrożnienia" czyli bycia na rozdrożu. Wciąż nie wiem, jak ma wyglądać moje dalsze życie zawodowe. Coś się we mnie wypaliło a nic się jeszcze nie odrodziło.

Wydłużają mi minę zawodowe rozterki moich przyjaciół. Jak to jest, że ukochana wcześniej praca może stać się źródłem tak ogromnej frustracji? Czy to my się zmieniliśmy, szefowie, czasy, czy wszystko razem? 

Dłuży mi się moja okrągłość więc chcę się wydłużyć - moje wewnętrzne Ja to szczypior vel szparag, jakim więc cudem Ja-zewnętrzne wygląda jak gruszka??? Jak mawiała moja przyjaciółka - muszę "schuść, spaść i zwąź". Ale odchudzanie się jest taaaakie nudne i tak się dłuuuużą dni bez łasuchowania...

Tylko niestety noce się nie dłużą, trwają stanowczo za krótko - ledwo starcza czasu na pisanie, czytanie, karmienie i spanie. 

A jutro znowu impreza... Co za życie ;) I jeszcze do tego nie mogę się nachlać ;))) 

Dobrze, że chociaż Budda nie dokucza - szczęśliwa jak zawsze (dokucza za to kręgosłup gdyż Budda lubi być noszona).
Zdjęcie robiła Duża Córka, która jest w fazie buntu a jeszcze nawet nie chodzi do szkoły. Te fochy też mi się  już dłużą.

No dooobra, nie przedłuuużam już ;)

Mam nadzieję, że u was bardziej optymistycznie i energetycznie.

3 komentarze:

  1. Tylko nie mów, że moja frustracja przeszła na Ciebie...
    życzę nam oby, żeby odpłynęła bezpowrotnie i żebyśmy zyskały pewność w podejmowanych decyzjach, bo co to za decyzja, jeśli się wcześniej wałkuje i przekłada z jednej strony na drugą.

    A zima już za miesiąc będzie myślała o odejściu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śniegu nam miłościwie dopadało. To rozumiem, że z Bettelheimem sypiasz?;)))
    Mi nie wyszedł work-life balance, w Ciebie wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę bardzo,mówisz,masz,śniegu dostatek:)

    Piękna Budda:)

    W moim przedziale wiekowym to już nudne polaków rozmowy, zdrowie,polityka i narzekania.

    OdpowiedzUsuń