jesień

jesień

niedziela, 6 stycznia 2013

Cywilizacja dociera

Na poświątecznym spacerze po wsi, w trzech różnych miejscach ujrzałam byłam wydrukowaną na atramentówce i przyczepioną pinezkami do drzewa kartkę o nieco rozmazanej treści, że otóż we wsi mojej jest budowana kanalizacja i przeprasza się mieszkańców z góry za "utrudnienia". Nie widziałam jeszcze żadnego ciężkiego sprzętu, ale wygląda na to, że będziemy się w tym roku żegnać z szambem. Na pewno będzie więc drożej, choć za panem "szambonurkiem" (tak się mówiło, gdy byłam dzieckiem) tęsknić nie będę.

Lubelska elektrownia przekopała nam była jesienią kawałek działki w celach modernizacyjnych - oczywiście nie modernizowali działki, tylko swoje węzły czy co tam i przysłała nam właśnie pismo, iż "firma XY przeprowadziła inwentaryzację szkód rolniczych" a że nas nie zastała, to proszą o kontakt "w celu dokładnego określenia powstałych zniszczeń". Ameryka, panie dzieju. Nic nam nie zniszczyli poza wykopaniem i ponownym wkopaniem jednego żywotnika, który być może nie przeżyje, ale nie będziemy się czepiać jednej tui.

Telekomunikacja polska, która się niedawno sprzedała "Orange'owi" także chce nam życie ucywilizować. Okazało się, że posiadamy doskonałą lokalizację dla postawienia przez nich supernowoczesnej skrzynki internetowej, dzięki której internet we wsi będzie hulał jak szalony a u nas to już w ogóle, no i firma się niezwykle unowocześni oraz wszyscy ją pokochają. Nawet nam chcą zapłacić za to, że się zgadzamy na "służebność przesyłu". Ucieszyliśmy się bardzo, pieniądze nie są szaleńcze, ale na 10-letnie małe auto wystarczą. Tylko, że... umowę podpisaliśmy dwa lata temu. Dwa lata. Robót nie ma, pieniędzy tym bardziej. No, ale co się dziwić, tepsa to tepsa, nawet jak się inaczej nazywa. 

W obliczu tych dokonanych i przyszłych zmian zaczynam rozmyśliwać o przeniesieniu się w jakieś bardziej odludne miejsce. No bo jak to tak? Mieszkać na wsi i mieć kanalizację, nowoczesną linię energetyczną i hulający internet? Głupio jakoś... I pomyśleć, że gdy się tu wprowadzałam, byłam przerażona odległością od miasta i zadupiastością tej wsi. A teraz mi cywilizacji za dużo. Popaprana widać jestem ;)


4 komentarze:

  1. Jak u nas kanalizację robili to nas od świata odcięli. A rozkopali tak, że teraz jeszcze po dwóch latach widać skutki. Ale mi się podobało :d Zakręcili wodę, potem przerwali kable telefoniczne, żeby się do wsi dostać trzeba było niezły objazd zrobić...W końcu miałam mniejszy napływ gości spragnionych uroków wiejskich :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm... ciekawa jestem, czy jeśli nas odetną od świata to się ucieszę, czy straszliwie zatęsknię za wszelkimi wygodami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę, a u nas w mieście internet szarpie, nie hula i co niektórzy sąsiedzi szambonurków nadal wzywają. Tepsie polecam modernizację z lepszą kanalizacją i przyłączami służebności przesyłu zamiast zmiany plakietki. No nie ma na nich bata! Oddychaj światem, odcięta czy podłączona:)))
    Fajny tekst, super się czyta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na to mówię ,,nowoczesność w domu i zagrodzie" :)))

    Jak masz szambo,to wolna wola ,chcesz się podłączyć lub nie do kanalizacji wioskowej.Postawią hydrant i się zapytają czy będziesz korzystać,czy jakoś tak, jak będziesz to podłączą licznik.
    Tak przynajmniej powiedzieli mojej koleżance,która wybudowała dom na wiosce. Dopytaj się co i jak.

    OdpowiedzUsuń