jesień

jesień

wtorek, 21 sierpnia 2012

Okiem (i palcem) pięciolatki

Rośnie mi pod bokiem mały fotograf, jeszcze z ostrością ma problemy, ale kompozycja zdjęcia i dobór tematów już całkiem, całkiem... ;)

3 tygodnie

Jak to się stało, że minęły już trzy tygodnie mojego ulubionego miesiąca? Pojęcia nie mam. A przecież nie śpię w dzień, ba, nawet nie bardzo śpię w nocy, więc czas powinien się dłużyć, prawda? A może czas tak zapieprza, gdy się jest osobą w pewnym wieku? Nie wiem, ale szkoda mi tego sierpnia. I choć w tym roku cieszę się na jesień, bo oswoiłam się z nią na wsi i uważam, że jest najpiękniejszą porą roku, to jednak lata żal... Najbardziej mi żal tych wakacji, których nie miała moja starsza córka. Ale czasem trzeba odpuścić, wakacje w 9 miesiącu ciąży byłyby równym szaleństwem jak wakacje z noworodkiem. Może w przyszłym roku. Musi się udać.

Na razie walczę o becikowe. Dosłownie, dla 1000 zł, które państwo nasze wyrzyguje nam w "prezencie", muszę uzupełniać szczegółowe wnioski, prosić lekarza o zaświadczenie, potem jechać jeszcze raz, bo nie taki druczek (choć w zasadzie identyczny), oraz podpisać w dwóch miejscach, że na pewno nie brałam już od państwa tak ogromnej sumy. Ani od innego państwa. Jednym słowem, po raz kolejny obywatel polski jest traktowany jak potencjalny złodziej, menel lub naciągacz. Żenujące.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Post w deszczowy dzień

AŻ TAK zajęta nie jestem jak twierdziłam; w końcu przy noworodku nie ma nic do roboty. Co innego znudzona pięciolatka... Ale nie jest źle, nawet dokończyłam "Jedz, módl się, kochaj" i się zastanawiam, co takiego jest w tej książce, że tak przyciąga i wciąga. W sumie literatura to nie najwyższych lotów, do tego forma pamiętnika czyli w zasadzie coś, co zrobić najłatwiej. A jednak z przyjemnością wróciłam do tej książki a na dziś przygotowałam sobie drugą część czyli "I że Cię nie opuszczę...", też po raz drugi.

Pogoda pod psem, ale pocieszam się, że jestem w domu a nie na wakacjach np. nad morzem albo na Mazurach, brrr...

Czytnik kart znowu poszedł się..., ekhm znaczy się zepsuł, a takie mam ładne zdjęcia śródletniego ogrodu! Wrzucę jak tylko będę mogła, bo blog bez zdjęć jakiś taki martwy mi się wydaje.

A co u was słychać?

niedziela, 5 sierpnia 2012

Tam-tamy i Leśna Góra

Jestem ostatnio dosyć zajęta.


Nie dalej jak tydzień temu przeżyłam albowiem coś, co się zwie w psychologii - a może i psychiatrii - doświadczeniem granicznym. Dotknęłam Absolutu. Będąc jednocześnie w Niebie i w Piekle, przez całe pięć minut byłam po drugiej stronie. 

Odezwała się moja Dzika Kobietą, niemal słyszałam wycie wilków i odgłos tam-tamów.

Wszystko to zdarzyło się ponadto w szpitalu w Leśnej Górze, tak przynajmniej to wtedy odczuwałam.

Wróciłam jednak stamtąd. Transcendencja zbyt długo trwająca groziłaby przekroczeniem na zawsze tej cienkiej czerwonej linii normalności.

No więc jestem cholernie zajęta.