jesień

jesień

wtorek, 11 grudnia 2012

Zagadka i obrazki zimowe

Najpierw zagadka, bo ciekawa jestem okrutnie.
Przybył ten piękniś do nas dzisiaj, jest wielkości gołębia, wyjada sikorom słoninę. Mój kieszonkowy atlas ptaków go nie zna. Pomożecie?

A teraz zimowe obrazki.

Tak aktualnie wygląda wrzosowisko:
Sikory zwęszyły słoninkę, wróblowate jakby obrażone, na razie widziałam tylko jednego mazurka, a jeszcze miesiąc temu mieszkało ich u nas całe stado, jakieś 20-30 sztuk... Gdzieś się przeprowadziły?

Gdy zaświeci słońce, jest naprawdę bardzo ładnie, choć jak dla mnie to odwilż mogłaby się zacząć od razu po nowym roku:

I znowu piekłam ciastka, te serduszka to pierniczki z mąki razowej, tym razem była baaardzo razowa, ale za to ciasto miało lepszą konsystencję niż ostatnio gdy używałam orkiszowej. A gwiazdki to Gingerbread, czyli Pan Ciastek, ale za cholerę nie mogę znaleźć foremek w kształcie Ciastka. Ciasteczka te, zgodnie z nazwą, mają w sobie imbir w proszku ale że w przepisie było tylko 1/2 łyżeczki (a ja za pierwszym razem zwykle trzymam się przepisów), to w ogóle go nie czuć. Ciastka smakują jak stefanka, więc nie za bardzo (bo stefanka bez kremu jest nie teges). Następnym razem dodam przypraw po swojemu. Fajne jest w nich to, że są maślane i pulchne, pierniki przy nich są takie... prostackie.

Wypróbowałam też herbatkę rozgrzewającą z nowej gazetki Green Canoe (tę z goździkami, rodzynkami, imbirem), i polecam! Dziś spróbuję z chilli.

6 komentarzy:

  1. Ten ptaszek to nasza swojska sójka :) Śliczny i dość wojowniczy, u mnie widuję go dość często.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie dzięki! Takie miałam przeczucie, że ptaszka znam, ale nie wiedziałam, że sójki są takie wielkie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Prześliczny! Gdzie on/ona zrobił/a takie turkusowe pasemka po bokach??? U mnie wróblowisko karmione pszenicą:) a wkrótce szarlotka uświąteczniona.

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie, a chciałam być pierwsza! ;) Tak, sójka to taki warszawiak - ulicznik, co krzywdy nie zrobi, ale poturbować inne ptasie tałatajstwo - owszem.
    Jeśli Zosia ma ochotę to mogę jej przywieźć sójcze piórko, takie małe, dropiato - błękitne.
    Ola K.

    OdpowiedzUsuń
  5. Olu, oczywiście chętnie zobaczymy i przyjmiemy w darze sójcze piórko ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię oglądać sójki zimą, a zwłaszcza wstawki kolorystyczne na ich skrzydłach. Nawet je dokarmiam, ale wiosną i wczesnym latem budzą się we mnie pokłady agresji na ich widok, kiedy atakują moje podwórkowe szpaki i kosy tak, że aż lecą piórka. Wtedy zazwyczaj wkraczam do akcji i biada im, oj biada ;)

    OdpowiedzUsuń