jesień

jesień

środa, 17 października 2012

Praca, praca, praca...

Październik w ogrodzie to czas wytężonej pracy, jeśli się oczywiście chce mieć w przyszłym sezonie coś więcej niż złośliwie przeze mnie określane "tuje i beton". Na szczęście pogoda sprzyja, niemowlę też - wystawiam w wózku na dwór a ja sobie obok pracuję. Niemniej jednak, choć wiele pracy już za nami, to jeszcze mnóstwo przed nami. Zrobiłam nawet listę robót pilnych:
- przekopać grządki,
- zasiać gorczycę,
- posiać czosnek,
- zgrabić liście,
- skosić trawnik,
- zdjąć folię z tunelu foliowego,
- przesadzić mahonie,
- zaolejować meble tarasowe,
- wykopać przemarznięte róże,
- odchwaścić północną rabatę,
- przekopać kompost,
- przerobić pepperoni, 
- przesadzić trzy iglaki ze skalniaka,
- wykopać kanny,
- przyciąć maliny,
- odchwaścić podjazd i go obsadzić...

W dodatku Miły zaparł się, że dokończy przed zimą studnię. Kupił gont i w każdej wolnej chwili pracowicie go przybija. A ja przez dwa dni odchwaszczałam podjazd. Paskudna robota. Sześćdziesiąt metrów długości, osiemdziesiąt centymetrów szerokości. Jeżdżące ciężarówki, szczekające ciągle na mnie psy sąsiadów, smród ich moczu który musiałam przez jakiś czas (dwadzieścia metrów) wdychać, brrr.... Do tego położona wcześniej nieodpowiednia agrotkanina przyczyniła się do szaleńczego rozrostu chwastów. Nie było skrawka ziemi bez nich! Niemal straciłam ducha, ale zaparłam się i skończyłam. Miły wrócił z pracy i rozłożył właściwą (mam nadzieję) agrotkaninę, posadził czternaście róż dzikich (rosa rugosa) i nareszcie jest super. A  będzie pięknie!
Pozostałe prace w większości przed nami... Ale ja to lubię. Gdy jest choć odrobinę słońca, nie mogę wysiedzieć w domu. Właśnie wyszło, więc już nie mogę wytrzymać! Ubieram niemowlaka i idziemy!


1 komentarz:

  1. Zupełnie inny wymiar macierzyńskiego życia niż blok, winda i osiedlowy spacerniak, co?
    Cieszę się Twoim "zacieszem", jak mówią Nastolaty.

    OdpowiedzUsuń