jesień

jesień

sobota, 27 października 2012

Nagła zmiana scenerii


W taką pogodę trudno nie stracić ducha, szczególnie że to dopiero preludium. Ale na razie się nie daję. Jestem szczęśliwa, bo tak postanowiłam. Grzane piwo i drożdżowiec z rodzynkami wspierają mnie w tym postanowieniu ;)

Jeszcze wczoraj Miły był w lesie na grzybach, w jakimś przebłysku intuicji uparł się, że pojedzie. No i okazało się, że to był dosłownie ostatni moment! Wrócił z pełnymi siatkami, głównie podgrzybki i opieńki. Przez parę bitych godzin te grzyby czyścił, gotował i marynował, no ale cóż, sam chciał ;)

Nie załamujcie się. To dopiero październik, więc prawie na pewno zima zrobi odwrót! Pamiętacie 3-4 lata temu dziki śnieg na początku października, śnieg, który połamał wiele drzew bo nie zdążyły jeszcze zgubić liści? Ja pamiętam. Więc teraz nie jest AŻ TAK źle.
Najbardziej z tego wszystkiego nie podoba mi się zmiana czasu, nie rozumiem, czemu ma służyć ten archaiczny zabieg i nie znoszę, gdy nagle robi się ciemno. Cóż, przeżyłam już tyle zim, że pewnie przeżyję i kolejną. Czego i wam życzę :)

3 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że w tym roku śnieg Ci nie straszny :) Masz już parking koło słupa? Zrobili go sobie, ci co mieli go zrobić ? :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że nie, w końcu to tpsa, mistrz niedotrzymywania umów i robienia klientów w bambuko :(((

    OdpowiedzUsuń
  3. I to jest odpowiednie nastawienie!:)
    Chociaż ja marudzę i bardzo mi nie na rękę taka aura za oknem. Też chciałam jeszcze na grzyby, przyjechał długo oczekiwany mąż a tu...zima.

    To może i ja upiekę drożdżowca?

    OdpowiedzUsuń