jesień

jesień

poniedziałek, 1 października 2012

Gotowanie na poprawę nastroju

Zimno dziś, mokro, wietrznie i paskudnie. Do tego w domu bałagan a w lodówce pustki, jak zawsze po weekendzie. A ponieważ lubię gotować gdy na dworze szaruga, wyściubiłam nos na taras w celu wybrania się do warzywnika po wiktuały na obiad. Szybko jednak wściubiłam go z powrotem; moje ciało i umysł stanowczo odmówiły wykonania czterdziestu kroków po pietruszkę, selera, pora... Zaczęłam kombinować, co można ugotować bez tychże. I wykombinowałam - żółtopomarańczową wymyślankową zupę-krem z marchewki, żółtej cukinii, dyni, cebuli i ziemniaków (to miałam w domu). Przyprawiłam solą, curry i adżyką. Wyszło pyszne i śliczne, w realu jeszcze śliczniejsze, bo światło dziś do dupy a zresztą nie jestem fotografką kulinarną:

Na drugie danie zrobiłam wytrawne muffinki, przepis wzięłam stąd, tyle że go znacznie zmodyfikowałam - nie miałam brokuła ani kalafiora a nie zamierzałam wychodzić z domu, więc wrzuciłam tylko cukinię, czerwoną paprykę, fetę, czarne oliwki i adżykę. Pycha!
Właśnie dlatego lubię jesień - najcudowniejsze warzywa są właśnie teraz. 

Wstawiłam też do piekarnika chleb z proszkiem do pieczenia, bo nie mam drożdży; przepis z tej książki; zobaczymy czy wyjdzie.

Nie mam oczywiście nic przeciwko temu, żeby jutro był piękny, słoneczny i ciepły dzień! :)

2 komentarze:

  1. Wszystkiego smacznego jesiennego!:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie wygląda ,taki kolorowy obiad i z pewnością pyszny !

    OdpowiedzUsuń