jesień

jesień

wtorek, 25 września 2012

Wczesna jesień w moim ogrodzie












Wiecie co? LUBIĘ JESIEŃ! Sama jestem tym zaskoczona, ale mieszkanie na wsi powoduje, że akceptuję wszystkie pory roku. Nagle widzę, że każda z nich ma swoje uroki, ale też każda jest potrzebna. Nadchodząca jesień zawsze wzbudzała we mnie melancholię, tak automatycznie. A teraz uważam, że to najpiękniejsza pora roku, nawet jak jest pochmurno. Oczywiście coraz krótsze dni i coraz niższa temperatura nie nastrajają optymistycznie, ale postanowiłam to zaakceptować. A jak jest ciemno, zimno i/lub deszczowo, to piekę ciasta, zwłaszcza drożdżowe, ale nie tylko. Szczególnie, że tej akurat zimy nie muszę (a nawet nie powinnam) pilnować diety, hurra! 

Co prawda pierwszego dnia jesieni było rano tak:

Zatem pierwsze palenie w piecu już za nami, tydzień wcześniej niż w ubiegłym roku. Tak się zafiksowałam na tym terminie, że mimo przenikliwego chłodu nie pozwalałam Miłemu rozpalać, ale w końcu, gdy kolejną noc z rzędu nie mogłam zasnąć z zimna pomimo nałożenia na stopy skarpetek, poddałam się. Na razie było to jedyne rozpalenie. Nie lubię pieca węglowego, marzę o ogrzewaniu gazowym. Może w przyszłym roku się uda...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz