jesień

jesień

poniedziałek, 3 września 2012

Mieszkamy dość blisko lasu, ale...

... rzadko w nim bywamy. Powód? Jęcząca pięciolatka. Las mamy 2 kilometry od domu. Nie możemy iść tam pieszo, bo nigdy byśmy nie doszli. Jeździmy więc - o wstydzie! - samochodem. Ale i tak po najdalej stu metrach zaczyna się marudzenie: "Bolą mnie nooogi", "Maaamooo, wracajmy!" Masakra. Macie jakieś pomysły na to, żeby to zmienić? Zakneblowanie dziecka lub zatyczki do uszu dla dorosłych to sposoby doraźne, ja mam na myśli coś bardziej systemowego ';)

A las jak zawsze piękny:

Próbuję też chustowania, to ciekawa alternatywa dla wózka, choć jako osoba wychowywana "na zimno" musiałam się dość długo psychicznie do tego przygotowywać (pierwsza córa nie doświadczyła chusty). Na razie kupiłam używaną, elastyczną za 50 zł, i od razu po zakupie doczytałam, że lepsze są tkane ;) Ale na początek może być:
Akurat tutaj dziecię jest nienajlepiej zachustowane, no ale dopiero się uczymy. Zresztą, mimo błędów, wydaje się być zadowolone, a w sumie to najważniejsze. Jeszcze kilka prób i będzie idealnie :)

2 komentarze:

  1. Pięknie wyglądacie w tym lesie, w tej chuście... Pozdrawiam z miejskiej dżungli:)

    OdpowiedzUsuń
  2. :)ważne ,że jest las, przyjdzie czas,ze bedą dzieciaczki biegać i sie nie zorientują,ze to AZ 2 km:) A może rower,rolki,hulajnoga,zachęciłyby córcię?
    Maleństwo śpi smacznie i ładnie mu w seledynowym:)

    OdpowiedzUsuń