jesień

jesień

wtorek, 4 września 2012

Aksamitki

Aksamitki to kwiaty, których nie znosiłam. Nie dość, że wydawały mi się paskudne - brązowe! - to jeszcze śmierdzące. Ale oczywiście odmieniło mi się ;) Aktualnie są to jedne z moich ulubionych jednorocznych, bo: a) nie mają ŻADNYCH wymagań co do pielęgnacji, b) jest wiele odmian, kolorów, wzorów, wysokości i nawet zapachów, c) przyjmuje się blisko 100% wysianych nasion, nawet jeśli się je tylko rzuci na ziemię(sprawdziłam), d) jak się wysieją nie tu gdzie trzeba, można je przesadzić i bez problemu przyjmują się w nowym miejscu, e) kwitną od lipca do listopada, f) chronią ziemię przed nicieniami (szkodniki takie), g) rosną gęsto, a więc dobrze zasłaniają, osłaniają i ozdabiają. I podobno nie lubią ich krety ale to niesprawdzona informacja. Nawet mój Miły się zachwycił ostatnio aksamitkami, ze względu na ich gęste i ciemnozielone ulistnienie. A nie jest łatwo zachwycić Miłego kwiatkiem ;)

Zatem aksamitek ci u mnie dostatek.

Posiałam je wzdłuż tarasu, dopóki posadzone iglaki są nikczemnych rozmiarów:
I na przedogródku, wokół jałowców, bo na razie nie mam pomysłu (ani pieniędzy) na wypełnienie tej rabaty (ostatnio były tam róże, ale przemarzły):
I przy wejściu do domu, w łysych miejscach po tulipanach:
Mam też w warzywniku, a jakże.
Nasion nie kupowałam, miałam po zeszłorocznych aksamitkach (to kolejna ich zaleta). Zdaje się, że trochę się zmutowały, bo nie przypominam sobie, żebym w zeszłym roku miała tak wiele odmian. Ale możliwe, że nie pamiętam, bo fanką aksamitek jestem od teraz ;)
Te ostatnie są moimi ulubionymi, bo nie dość, że śliczne, to jeszcze cała roślina pachnie cytrynowo!

A przepraszam, jedne nasiona kupiłam w tym roku:
Ta aksamitka jest podobno BIAŁA ;)

2 komentarze:

  1. Pięknie kwitną i się rozrastają, są wszędobylskie, masz rację ,
    ale to wdzięczne kwiatki i też je lubię odkąd pojawiły się różne mieszanki i kolory. Cytrynowe są cudne miałam kiedyś na balkonie.


    Ja z kolei nie lubię pelargonii, ACZKOLWIEK kto wie:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. I proszę jak zrobiło się aksamitnie:) A ja z kolei lubię chryzantemy, pomimo skojarzeń. Pelargonii również jakoś nie bardzo.

    OdpowiedzUsuń