jesień

jesień

czwartek, 12 lipca 2012

Hamak

Mała rzecz, a cieszy. Kolejny szczegół w ogrodzie, który sprawia, że od wiosny do jesieni czuję się na swojej wiejskiej "posesji" jak na wakacjach. Rdzenni rolnicy, uprawiający w pocie czoła pola, dojący krowy i zajmujący się od bladego świtu obrządkiem zapewne mnie nienawidzą. Ale cóż, ja nie jestem rolnikiem, jestem przeflancowanym mieszczuchem (choć wchodzę w fazę bycia nie-mieszczuchem ale o tym innym razem), mam pracę a pole nie jest jedynym źródłem moich dochodów. Ekhm, nie jest źródłem ŻADNYCH dochodów. Więc przepraszam, drodzy rolnicy, za moje nieróbstwo.

Hamak wisi sobie w bardzo fajnym miejscu, wśród świerków i wiśni, warzyw i chwastów:
Gdy na nim leżę, mam widok na dom:
A nad głową wiśnie:
Żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia, wzięłam nawet ze sobą "pracową" literaturę:
Oczywiście zupełnie niepotrzebnie, bo i tak nie byłam w stanie czytać. Cóż, hamak nie został stworzony do pracowania. Hamak jest do leżenia i drzemania.

No to idę, bo widzę go z okien gabinetu i wygląda taaak samooootnie...

2 komentarze:

  1. Hamaczek:))) Gdyby nie to, że pod domem gruz, piach i okopy mój też by wisiał. W Biedrze już trzeci rok sprzedają takie cuda. W zimie wbij haki w sufit i przewieś do domu - koniecznie!

    OdpowiedzUsuń