jesień

jesień

środa, 18 lipca 2012

Dobierając słowa na nie-fajnego posta...

... wrzucam kilka radujących mnie zdjęć.

Po pierwsze, oto nasze własne pomidory i ogórki, własnoręcznie wyhodowane, zapylane, dopieszczane i odchwaszczane przez Miłego, absolutnie ekologiczne i przepyszne:
Dalej, przepiękne lilie tygrysie, przesadzane przeze mnie w niedobrym momencie (wiosną), jednak mają się dobrze:
Dalej hortensja, chyba jednak się z nami przeprosiła i już nas lubi, ale jeszcze się nie przyzwyczajam do tej kapryśnej piękności:
No i nasza szałwia-nieszałwia, która nie wiadomo skąd się wzięła i wciąż się rozrasta, ale jest tak piękna, że nawet jeśli to chwast to nie ruszam:

Nie-fajny post będzie zaś o bardzo-super-ekstra-fajnych ludziach, z którymi się w ostatnim czasie bliżej zapoznałam i są oni taaacy fajni, że się przy nich czuję bardzo niefajnie ;)

1 komentarz:

  1. Cudnie,gratuluję zbiorów,nic tak nie cieszy jak zjedzone,własnoręcznie wyhodowane warzywko czy owoc!

    Piękne kwiaty,a kolor szalwii piękny,lubię takie.

    dora

    OdpowiedzUsuń