jesień

jesień

wtorek, 10 lipca 2012

Bardziej optymistycznie

Wiem, że ostatnio głównie marudzę albo się wściekam, ale co ja pocznę, że mi się charakter psuje na starość ;) Zresztą dziś lepiej, bo pogoda się uspokoiła, upały do wytrzymania, a podjazd odchwaszczony. Był u nas mój wujek ogrodnik, przywiózł 4 spore różaneczniki a dzięki jego koledze z okolicznej szkółki, mamy za darmo 21 pęcherznic "Diabolo". (Wujek mieszka w Bielsku-Białej i jest poza tym dość apodyktyczny, więc nie zazdrośćcie). W każdym razie, gdy pominąć warzywnik, owocnik, stary ogród i stary dom, to mam całkiem ładny ogród ;)
Wspomniane różaneczniki:
Czwartego nie zlokalizowałam, bo Miły posadził gdzie indziej ;)


Północna rabata, z ceglanymi obwódkami; okazuje się że mam bardzo dużo host:
Jedne z najpiękniejszych wiejskich kwiatów, czyli rudbekie oraz cynie:

Ostróżki też kocham ale nie wytrzymały ostatnich burz - przycięłam, żeby zakwitły jeszcze raz. Nawet malwy się poprzewracały :(


Oczywiście różom nie odmawiam urody, lubię bardzo i płaczę nad tymi, które wymarzły ostatniej zimy - czyli prawie wszystkimi; tu zakup tegoroczny, odmiana Chopin:

I takie mam ładne "cosie", nie wiem co to, może szałwia, a może chwast; może ktoś wie?

Mam jeszcze takie ładne kwiatki, które wyglądają jak żółte kosmosy ale nimi nie są bo nie ma żółtych kosmosów a poza tym te są malutkie; dostałam od przyjaciółki w kępie z przywrotnikiem, ale Ona nie pamięta nazwy. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...:

Hortensje niby mi wymarzły ale jednak odbiły i nawet będą kwitły. Czyli na pędach jednorocznych, a one podobno na dwuletnich, więc już zgłupiałam totalnie:

No i owoce rosną jak szalone, pożegnaliśmy truskawki, witamy porzeczki. W tzw. międzyczasie pojawił się agrest, ale ktoś :-P zjadł go na półtwardo. Dla takiego owocożercy jak ja, posiadanie własnych owoców to szczęście absolutne! Najlepsze oczywiście prosto z krzaka; czasem podaję jednak w bardziej cywilizowanej formie:

Ponadto Miły dziś uszczęśliwił nas hamakiem. Takim kolorowym, z Biedronki, za 35 zł. Kto jeszcze nie ma, niech biegnie kupić, bo warto! Zdjęcie wkrótce. Na takim hamaku to nawet nicnierobienie jest dla mnie wyobrażalne ;)

Tymczasem jednak wsiąkłam tu, zdaje się, że na dłużej:

5 komentarzy:

  1. Świetnie wyglądają te ceglane obwódki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki, Miły zdolny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję nowych roslinnych nabytków,niech pięknie rosną!

    No i życzę miłego bujania na hamaczku:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki, Doro! Czy mi się zdaje, czy miałaś kiedyś swojego bloga???

    OdpowiedzUsuń
  5. Fuksjo a mam,mam:)
    takietam1.blox.pl

    OdpowiedzUsuń