jesień

jesień

środa, 13 czerwca 2012

Mokro!

Miało być tak:


czyli sucho. A jest tak:

Dobrze, że Miły, w przebłysku jakiejś genialnej intuicji, skosił wczoraj trawę, bo zarosłaby nas. Zdołałam też nieco odchwaścić przedogródek, ale tylko w połowie, miałam dokończyć dziś - ale chyba nie dokończę... Chwasty nas zarosną a mszyce zeżrą nam wszystko, co jadalne albo ozdobne - są na wiśniach, różach, tawułach, burakach, czarnym bzie a nawet koprze. Pryskamy ekologicznie, tzw. sodką, i to jest sposób skuteczny, ale trzeba pryskać co tydzień a nie da się w deszczu. Niech to szlag. Nie mogłoby padać tylko w nocy?

Niewątpliwą zaletą deszczu - oprócz braku konieczności chodzenia po działce z wężem ogrodowym - jest fakt, iż siedzę w domu, co oznacza, iż być może zechce mi się trochę popracować i/lub posprzątać. Wieczory mam bowiem zajęte, codziennie po godzinie 18.00 i po 20.40 ;))) Zaniedbujemy z Miłym obowiązki małżeńskie, rodzicielskie, domowe i ogrodowe a do tego zmuszamy Córkę do oglądania meczów z nami. Już wczoraj pytała, czy "panowie już nie będą więcej grać"; nie ucieszyła jej moja odpowiedź, jak się domyślacie :)))

2 komentarze:

  1. Zobaczysz, będzie miała Córka traumę z dzieciństwa:) Jak ja - mimo usilnych starań kolejnych kolegów i przyjaciół moja trauma pt. "absolutnie nie będzie żadnej bajki, bo jest teraz mecz" sprawiła, że nie zasiadłam nawet wczoraj. Ciotka Kwiatek pozdrawia Uciśnionych ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, ja Córce pozwalam oglądać bajki przed meczami i pomiędzy ;)))

    OdpowiedzUsuń