jesień

jesień

wtorek, 26 czerwca 2012

Cuda, dziwy, wstrząsy, końce

Już wiem, jak nazywa się ptaszek podobny do kopciuszka, dzięki mojej kultowej gazetce pt. "Działkowiec". To pleszka. Cieszę się jak głupia ;) Rzeczywiście to ten ptak, który nazwałam "dygającym" - jak piszą w Wikipedii, ma postawę wyprostowaną, często regularnie kiwa ogonem i przykuca. Ponadto pleszki żywią się głównie owadami, które chwytają w locie ze stałego stanowiska lub zbierają z liści i ziemi (...) Owady zbiera z pni, gałęzi i liści. Może zawisać przy nich w powietrzu lub wypatrywać swoje ofiary z odpowiedniego miejsca. I naprawdę tak jest! Widziałam, jak pleszki łapią owady w locie, jak potrafią zawisać w powietrzu. U nas w ogrodzie widziałam tylko samiczki, ale nie zdołałam jeszcze schwytać ich aparatem, dlatego zdjęcie będzie z sieci:
zdjęcie też z Wiki

Ciekawe, jakie kolejne ptaki do nas zawitają. Już się nie mogę doczekać!

A tymczasem makolągwy zjadają naszą sałatę. Zeżarły już dwie główki. Wiedzieliście, że istnieją sałatożerne ptaki? Bo ja nie. Wciąż nie mogę wyjść ze zdziwienia.

Kończy się Euro. Uważam, że nader udana to impreza, choć przeciwnicy PO i tak znajdą powody do narzekania. Dzięki Euro Córka polubiła futbol tak, jak ja w jej wieku. Kibicuje Włochom, tak jak ja ;) 

Kończy się rozwój mojej Zmiany, niedługo zaczną się zmiany nowe. Nie cierpię zmian, jak już mówiłam.

Skończyłam czytać "Kochając Franka". Książka o romansie, prawie do miłości, o wyborach jakich trzeba z miłości dokonać gdy się nie chce żyć w hipokryzji. Książka historyczna - zorientowałam się pod koniec ;) o najwybitniejszym amerykańskim architekcie i jego kochance. Wciąga, zaciekawia, zmusza do myślenia. Przez 457 stron opowiada o pięknej, pozamałżeńskiej miłości dwojga dojrzałych, "dzieciatych" ludzi z zobowiązaniami. Ostatnie 25 stron to tak dramatyczny zwrot akcji, że jeszcze nie mogę się pozbierać. Nie wiem, czy dziś zasnę. Ale - a moźe właśnie dlatego - książkę polecam.

A propos końców, to mam nadzieję, że nieprzyjemna pogoda także się skończy. W zasadzie pogoda nie ma wpływu na moje samopoczucie, ale jak za długo pada i, za przeproszeniem, piździ, to nie jest fajnie.

2 komentarze:

  1. Lubię ptaki. Makolągwy kiedyś miałam w domu a pleszki za nazwę, która jakoś tak fajnie brzmi. Do siebie zapraszam na oglądanie chomika:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na chomika nie zwabisz mnie na pewno, bo wyjątkowo nie cierpię tego zwierzęcia. Na samą myśl o chomiku albo śwince morskiej się wzdrygam. Brrr... Mogę przyjść POMIMO chomika ;)

    OdpowiedzUsuń