jesień

jesień

poniedziałek, 7 maja 2012

Majowy ogród w deszczu (1) i lista ofiar

Akurat nie padało, gdy robiłam zdjęcia, ale dzień mocno pochmurny i zimny - o godzinie 15.00 jest tylko 8 stopni! A tydzień temu było jakieś 35 ;) To chyba tylko w Polsce jest możliwe... W każdym razie przy tym świetle zdjęcia wychodzą znacznie lepiej, moim skromnym zdaniem.
Pokazuję teraz tylko północną część ogrodu, i to nie całą, bo rozładowała mi sie bateria w aparacie. Włożyłam zapasową, ale... też się rozładowała. Ale zdjęć i tak dużo, więc może lepiej że będą w częściach.

Zatem uwaga, uwaga, oto rośliny majowe, o istnieniu niektórych z nich nie miałam pojęcia.


Serduszka wspaniała, malutka i śliczniutka, dostałam w zeszłym roku ale ofiarodawczyni nie znała nazwy, oczywiście nie spoczęłam dopóki nie sprawdziłam:
Dalej pełnik, śliczny, ten jest niby-pomarańczowy, mam jeszcze żółtego, ma bardzo pełne, jaskrawo kwitnące kwiaty i tych kwiatów jest dużo, są wielkości piłeczki pingpongowej:
Bratek, który kwitnie już chyba z dwa miesiące:
Zaczyna kwitnąć perukowiec podolski i wierzba Hakuro (której nie lubię jak już pewnie z 10 razy pisałam):
Przyjęły się wszystkie sadzonki przywrotnika ostroklapowego, które dostałam od przyjaciółki:
Lada chwila będą kwitły kokoryczki, wyglądają jak metrowej wysokości konwalie i urosły po zimie od zera do tej wielkości w jakieś 3 tygodnie:
Okazało się - ku mej ogromnej radości - że przyjęła się serduszka okazała, którą kupiłam za 1 zł w Leroy Merlin ubiegłego roku i cebulka była w tak kiepskim stanie, że nie wiedziałam, czy nie posadziłam jej "do góry nogami". Na razie jest mało okazała, bo malutka, ale już przepiękna (choć przysięgłabym, że sadziłam ją gdzie indziej):
Kupiłam ostatnio fuksję, bo jasnoróżowa z tamtego roku nie przetrwała zimy mimo przechowywania w domu; mam nadzieję że ta się przyjmie i przetrwa, i już żałuję że kupiłam tylko jedną:
Pięknie kwitnie omieg, najwyraźniej pasuje mu cień, choć moja ciocia upiera się, że powinien rosnąć w słońcu - ja jednak uwierzyłam fachowej literaturze ;)
Świetnie też ma się trawa żubrówka. Nawet aż zbyt świetnie - jako roślina ekspansywna jest posadzona w doniczce wkopanej w ziemię, ale okazało się, że "wyszła" już z doniczki, trzeba będzie jej pilnować:
No i nareszcie pojawiły się hosty (funkie), cztery z sześciu ale i tak się cieszę, tu jedna z nich:

A oto lista ofiar, czyli roślin, które nie przetrwały zimy:
- róże, sztuk co najmniej 7
- lawenda, 5/7
- magnolie 2/2
- pięknotka Bodiniera
- budleja Dawida
- berberys 1/3
- ketmia syryjska
- ogniki 2/2
- irga wierzbolistna 3/5
- hortensja 1/2
- młode czereśnie
- młode śliwy

Zdecydowana większość tych roślin była porządnie okryta na zimę. Szkoda ich, cholera. 

1 komentarz:

  1. Pewnie,ze szkoda,ale myslę,ze takei straty są wpisane w zabawę z ogrodem.
    Mojej ciotce np nie wymarza prawie nic,za to podzerają i niszczą gryzonie, nornica potafi zdziesiątkować rosliny :(

    OdpowiedzUsuń