jesień

jesień

niedziela, 15 kwietnia 2012

Ogrodowe szczegóły...

... bo ogół - pożal się boże. Wiem, jaki chcę mieć ogród, ale nie wiem, jak to zrobić. Gdybym dysponowała jakąkolwiek konkretną gotówką, byłoby znacznie łatwiej... A tak to takie dzierganie... Trudno zobaczyć w wyobraźni całość, jak się coś dosadza czy przekopuje po kawałeczku... Mam jednocześnie za dużą i za małą działkę, a z całą pewnością mam za mało pieniędzy.
Niemniej jednak owe wspomniane w tytule szczegóły są niczego sobie.

Tulipany, kupione i posadzone jesienią jakieś nowe odmiany, to znaczy nieduże i wczesne. Jedne to na pewno Hearts Delight, drugie miały jakąś patriotyczną nazwę, może Chopiny?
Ale które są które... oczywiście nie pamiętam ;)

Pod tarasem wychodzą także hiacynty, śliczne kolory, prawda?

Przy "płocie wschodnim" grujecznik japoński, drzewo, na które napaliłam się straszliwie w pierwszych tygodniach mieszkania w nowym miejscu. Kupiłam od razu dwa, i... nie wiem czy było warto. Drzewko ładne, choć najbardziej liczyłam na osławiony piernikowy zapach, którego jakoś nie czułam... Generalnie mam ogromny problem - podoba mi się zbyt dużo roślin, a działka nie jest aż tak duża...

Pod grujecznikiem coś cebulowego, posadziłam jesienią i zapomniałam co to. Chyba ozdobny czosnek, zapach liści wskazuje, że tak, choć ich wygląd jakoś nie pasuje... Za chwilę będzie toto kwitnąć, może zagadka się rozwiąże...

No i zaczęliśmy robić skalniak. Niestety, Miły uznał, że skalniak to kupa gruzu z cienką warstwą ziemi, przy czym zamierzał tam posadzić np. kosodrzewinę. Ciekawe, gdzie by miała zapuścić korzenie. Jezuuu, czemu mężczyźni są tacy tępi w podstawowych kwestiach?

Całość ogrodu - leży i kwiczy. Jestem estetką, więc ja też leżę i kwiczę, gdy to widzę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz