jesień

jesień

niedziela, 1 kwietnia 2012

O marzeniach i ich cenie

Danuta Wałęsa marzyła, jak wiele kobiet, żeby mieć kochającego i wspierającego męża. Nie wiedziała, wychodząc za Lecha, że jest to marzenie nierealne. Zaangażowała się więc w życie domowe równie mocno jak on zaangażował się w politykę. Cena, jaką zapłaciła za ten wybór to samotność u boku ukochanego mężczyzny.
Margaret Thatcher marzyła, by mieć władzę. Poświęciła dla tego celu swoją rodzinę - męża i dzieci. Czy była szczęśliwa? Bardzo możliwe. Czy potępiam ją za to? Absolutnie nie, tak jak nie potępiam Lecha Wałęsy - gdyby nie wizjonerzy, społecznicy i mistycy, do dziś siedzielibyśmy w jaskiniach. Ale wizjonerzy, mistycy i społecznicy muszą poświęcić się swojej misji czy wizji całkowicie - a to oznacza złożenie rodziny w ofierze.
Cieszyłam się, że czytałam książkę pani Wałęsowej tuż po obejrzeniu "Żelaznej damy", bo każda z tych kobiet jest inna, wybrały zgoła odmienne scenariusze życia. Każdą z nich jestem w stanie zrozumieć, podziwiam je i jednocześnie im współczuję. Zazdroszczę natomiast tego, że umiały dokonać wyboru - ja miotam się między rodziną a pracą nie rezygnując całkowicie z żadnego z tych "środowisk życia" ale i żadnemu całkowicie się nie oddając. Może jestem po prostu dzieckiem swoich czasów, marzącym o tym, by mieć wszystko? Tylko, czym owo "wszystko" jest?

Anne, Hanna i Anny to postaci fikcyjne. Każda z nich czuje się inna w swoim środowisku i każda z nich poszukuje siebie samej. Każda też płaci swoją cenę. Szamoczą się, zupełnie jak ja, i odczuwają coś, co poeta pięknie nazwał "jaskółczym niepokojem". Są piękne, kochane i pożądane; na pozór wiodą idealne życie ale odczuwają straszliwą pustkę. Decydując się na zmianę, na bycie sobą, porzucają to, co było dla nich ważne (lecz nie na tyle, by trwać w narzuconych im schematach): sławę, małżeństwo a nawet życie. Utożsamiam się ze wszystkimi trzema a książka kopie mnie prosto w duszę.

Czy warto podążać za swoimi marzeniami? Skąd się dowiedzieć, czego się chce naprawdę? Czy można osiągnąć szczęście bez krzywdzenia innych? Jeśli nie - poświęcić siebie, czy swoich bliskich? Ja nie znajduję na te pytania prostych odpowiedzi.

2 komentarze:

  1. Marzenia są kosztowne, bezcenne, możliwe, daj Boże.
    Jeszcze parę portretów przychodzi mi do głowy, ale te też są ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  2. A podpisałabym się - Miotająca się w Lewo;)

    OdpowiedzUsuń