jesień

jesień

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Jeszcze trochę obrazków z miasta Łodzi

Nie miałam aparatu, ale miałam komórkę. Jakość więc średnia, ale coś tam widać.
Najpierw widok z hotelowego okna, kościół św. Teresy i ulica, przy której położony jest budynek, dzięki czemu nie przespałam żadnej nocy:


Ulica Piotrkowska, pełna kontrastów:

No i łódzka wiosna, tak powinny wyglądać forsycje na moim podwórku, ale, cholera, nie wyglądają:

Potem byłam w Warszawie i znowu mi się zrobiło gorzej, bo poczułam się jak gęś z prowincji, a do tego biedna - nie mam w sypialni porządnego łóżka, bo nie posiadam nigdy wolnych 1500 zł, a moja koleżanka kupuje sobie telefon za 2500... i nawet tego nie czuje. Moi znajomi nie wiedzą, co to Biedronka, a wszystkie ich rzeczy, czy ubrania czy jedzenie są z górnej półki - i nie jest to ich snobizm, jest to dla nich zupełnie naturalne...
Ale zatęskniłam za wsią, gdy spędziłam parę tragicznie nudnych godzin na ogromnym miejskim placu zabaw. Nienawidzę placów zabaw, a zwłaszcza takich, na których przebywa 100 osób naraz. Fajnych miejsc dla dzieci w Warszawie jest bardzo dużo, ale w weekendy są tak oblężone, że najpierw krążysz pół godziny z coraz bardziej marudnymi dziećmi, żeby zaparkować, a potem stoisz godzinę w kolejce żeby kupić bilet. Więc rezygnujesz i lądujesz na głupim placu zabaw.
Strasznie się cieszę, że mam swój ogród i nie muszę przebywać na codzień w takich miejscach.

1 komentarz:

  1. heh, w takim razie zapraszam do mnie, zapewniam, że wrócisz w pełni podbudowana SWOIM stanem posiadania! :D

    OdpowiedzUsuń