jesień

jesień

czwartek, 22 marca 2012

O (de)motywacji do pracy i rabarbarze

Znaczącą częścią mojej pracy zawodowej jest pisanie. Najlepiej mądre, naukowe i wysoce punktowane pisanie. I nie zwalnia mnie od tego obowiązku nawet fakt, że jestem na urlopie. Cóż, kiedy pisanie wybitnie mi nie idzie. Nawet to lubię, i nawet chcę, ale mi się nie udaje. Bliskość ogrodu, świergot ptaków powodują, że ciągnie mnie na dwór ("na pole" jak mówią mieszkańcy Polski Południowej). Nic to, że pochmurno, nic że chłodno. Pod byle pretekstem wychodzę z domu. Zatem moja motywacja do pracy w ogrodzie jest bardzo wysoka; niestety motywacja do pisania artykułu jest w zaniku. Żeby było śmieszniej, ów artykuł piszę na temat... motywowania ;)


Dziś musiałam, ale absolutnie musiałam znaleźć i podzielić karpę rabarbaru. Zachęcił mnie do tego Jamie Oliver, w jednej z książek, które swego czasu kupiłam. Myślałam, że nie znajdę rabarbaru, w końcu jeszcze jest pod ziemią. Ale okazało się, że jednak pamiętam, gdzie go ostatnio widziałam. Wzięłam więc widły i wykopałam karpę, która miała gabaryty korzenia sporego drzewa! Podobno rabarbar może rosnąć w jednym miejscu 20 lat, myślę że ten mój właśnie tyle tam rósł. Podzieliłam go na 10 niemałych części (i jeszcze trochę zostało na starym miejscu) i posadziłam na upatrzonym wcześniej stanowisku. Myślicie, że wiem, jak się sadzi rabarbar? Ależ skąd, nie mam o tym pojęcia, nigdy wcześniej tego nie robiłam ani nawet nie widziałam nigdy jak wygląda jego korzeń. Ale ponieważ wygląda on jak kłącze, przeto stwierdziłam, że trzeba go tak potraktować jak kannę albo kosaćca. Z tymi kwiatami mi się udało, może się uda i z rabarbarem. W najgorszym wypadku nie będę miała wcale. W najlepszym - wykiełkują wszystkie sadzonki i za 3 lata będę miała tego tyle, że pojadę na targ go sprzedawać.
Co jest jakąś opcją na wypadek utraty pracy z powodu nie-pisania artykułów...

1 komentarz:

  1. Ile to ciekawych spostrzeżeń można wysnuć na temat tego, że do jednych rzeczy motywacja jakoś jest a do drugich jakoś jej nie ma. I to wyłącznie po lekturze Twojego blogowego posta:)
    Hoduj, hoduj, będę kupować od Ciebie:) I pisz, pisz. Moja babka mówiła "Musiej silniejszy od niechcieja". Natchnienie z babska ślę!

    OdpowiedzUsuń