jesień

jesień

środa, 22 lutego 2012

Coraz cieplej a ja o ogrzewaniu

Czym ogrzewacie swoje domy? Węglem, prądem, gazem, olejem? Czy może mieszkacie w bloku i mieszkanie "samo" się ogrzewa? Jeśli to ostatnie, zazdroszczę.
Jednym z większych szoków i zmian jakie zaszły w naszym życiu po zmianie wieżowcowego mieszkania w Mieście na dom z ogrodem na wsi jest właśnie kwestia ogrzewania. Jako kompletni laicy nie mieliśmy bladego pojęcia, że to takie ważne, wiedzieliśmy mniej więcej tyle, że "ogrzewanie prądem jest drogie, węglem tanie". No i kupiliśmy dom z piecem węglowym a właściwie piecem "na wszystko". Znajomi mówili, że to super. Zapomnieli tylko dodać, że ma to swoje, hm, mankamenty.

Kotłownia w moim domu jest dostępna wyłącznie od strony hallu, jest na tym samym poziomie co parter domu. Ale wygodnie, cieszyliśmy się. Tylko, że (ostrzegam, że rasowi "wieśniacy" mogą tych narzekań nerwowo nie wytrzymać):

- węgiel jest w stodole znajdującej się jakieś 50 m od domu i ktoś go musi do tej kotłowni przynieść,
- drewno jest w tym samym miejscu a do tego przed przyniesieniem trzeba je porąbać,
- zanim węgiel i drewno znajdą się w stodole trzeba je kupić w dobrej cenie oraz przetransportować z miejsca sprzedaży do miejsca przeznaczenia; dlatego głównym zajęciem późną wiosną i wczesnym latem jest dbanie o zapewnienie "produktów grzewczych" na zimę; trzeba mieć więc wtedy przy sobie dużą ilość gotówki (lekko licząc, półtora tysiąca złotych),
- węgiel węglowi nierówny, trzeba patrzeć na wielkość bryły, kaloryczność oraz wierzyć na słowo, że tona jest toną (przecież nie sprawdzę w domu, czy nie mieli przeskalowanej wagi),
- palenie w piecu jest szalenie brudną robotą, w sadzach mamy nie tylko ręce ale często i ubrania; sadze osadzają się na podłodze, ścianach i jasnych, skórzanych, przeraźliwie drogich sofach (które głupie mieszczuchy zakupiły tuż po przeprowadzce),
- ostatecznym produktem spalania jest popiół, którego nie można wyrzucić do śmietnika (nasi śmieciarze nie zbierają), nie można wysypać na ulicę (zabronione) ani na działkę (truje rośliny), nie można wywieźć do jakiegoś osiedlowego śmietnika w Mieście (bo to buractwo), nie da się zjeść, nie wyparuje. Co z nim robić, nie mamy pojęcia. Ponadto nie ma takiej możliwości, żeby wybierając z pieca popiół, nie uwalić przy tym całej kotłowniowej podłogi i siebie.
- do pieca trzeba zaglądać i do niego podkładać. "Ludzie" mają piece nowoczesne, z dozownikami, ale nasz jest oczywiście najgłupszy z możliwych, bo nie wiedzieliśmy że to ważne;
- piec może się rozgrzać za bardzo i wtedy grozi wybuchem;
- z tym, że gdy Ci bardzo zimno, to się akurat nie da rozpalić;
- w naszym piecu nie ma możliwości ustawienia temperatury (czy w ogóle w węglowych to możliwe???), więc zasadą jest duszenie się z gorąca wieczorem oraz drżenie z zimna rano;
- ponieważ do pieca trzeba podkładać, podczas ostrych mrozów nie możemy wyjechać z domu na dłużej niż weekend (rury mogą zamarznąć), podczas mrozów mniej ostrych też odpadają dłuższe wojaże.

Dlatego nie przekonuje mnie już argument, że takie ogrzewanie jest tańsze od gazowego. W którejś z gazet dla budujących wyczytałam, że gaz jest droższy o prawie 1000 zł rocznie - oczywiście nie wliczając w to żadnego z powyższych podpunktów. To ja już poświęcę te tysiąc złotych więcej, żeby tylko nie musieć znosić tych katuszy!
Tylko, że najpierw muszę znaleźć zbędne dziesięć tysięcy na doprowadzenie gazu do domu. Ktoś ma pożyczyć?

A może bredzę, i nie ma jak ogrzewanie węglowe? Rozjaśnijcie mi w głowie, please...

12 komentarzy:

  1. Fuksja wybacz, ale nie mogę rozczytać tych kolorów na czarnym tle. Skaczą mi linijki przed oczami :(

    Co do ogrzewania, to temat na długą rozmowę :DDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Wegiel najdluzej "trzyma". A o alternatywnym materiale opalowym, pisalam wczoraj na moim blogu ;)))
    Pozdrawiam cieplutko
    A.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze możesz wymienić piec. My wstawiliśmy już piec z podajnikiem. Głównie palić będziemy ekogroszkiem (ale mamy dodatkową komorę spalania wszystkiego). ładujesz sobie dwa - trzy woreczki do podajnika, ustawiasz preferowaną temperaturę i pali się przez tydzień, bez dokładania. Zero sadzy, zero brudu. Przed kupieniem sprawdzaliśmy jak wygląda to w praktyce. Głównie odwiedzaliśmy znajomych z różnymi rodzajami pieców na różne paliwa i zasięgaliśmy tam języka. Moja ciotka ma taki piec i w małej kotłowni tuż przy piecu suszy pranie - i nic się nie brudzi :D
    Zobaczymy jak to będzie wyglądać u nas :)Koszt ze wszystkimi dodatkami 12 000 zł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aneto, mam nadzieję, że teraz lepiej, napisz, proszę, co o tym myślisz.

    Kamphora, czytałam Twój wpis. Ale czy Ty myślisz, kochana, że każdy ma dostęp do końskich kup? ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, u mnie tym wszystkim zajmuje się Zapracowany (znosi, rąbie, dokłada). Pytanie co robi w tym czasie Twój Miły???

    OdpowiedzUsuń
  6. Doświadczona Ci poradzi. Dlaczego latają sadze? Jakieś złe spalanie masz.Dalej, drewno należy porąbać długo przed sezonem, musi leżakować ok 2 lat. Mokre,świeżo rąbane? Palenie nim mija się z celem. Trudno, przy takich kłopotach wymień piec. I, uwaga, na ekogroszek czyściej,fakt, ale bez przesady, jednak drożej i niczego więcej w nim nie spalisz bez dodatków do niego, ponadto w razie awarii prądu...? Ja tego bałabym się najbardziej, dlatego mam wypasa na wszystko, z ustawieniem temperatury i jest ok. Bez prądu też daje radę. Czy masz termostaty na grzejnikach? Bo to ma znaczenie? Resztę dopytaj u mądrego fachowca.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam piec kominkowy. Drewno kupujemy od chłopa. Przyczepa kosztuje około 500 zł z dojazdem. Staramy się w nie zapatrzeć w sezonie bezdeszczowym. Tniemy. Chłopaki rąbią. Ja układam w stogi by "odparowało". Nie można wilgotnego drewna chować do drewutni, bo może zbutwieć.
    Węgiel kupuj tylko polski. Pamiętaj dobrze jak się mieni. Dobry węgiel po rozłupaniu ma takie złote plamki. Świadczy to o tym, że jest kaloryczny daje dużo ciepła i mało popiołu.
    Popiół nie jest toksyczny :D Z drewna stanowi idealny nawóz dla roślin. Odkwasza glebę. Tak więc z trawnika znika np. mech :). Możesz rozsypywać popiół roślinom nie zaszkodzi. Wręcz przeciwnie
    P.S Tak jak koleżanki radzę zainwestować w nowy piec. Zmniejszy się koszt zużycia opału.Gdy poprawicie ciąg ciąg w kominie nie będzie tworzyć się cofka. Nie będzie problemu z sadzami:) Powinno być dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aradhel, nie bardzo rozumiem, po jakiego grzyba mam wydać 12 tys. na piec na ekogroszek, skoro za 10 tys. mam piec gazowy z podłączeniem, i przy gazie nic nie muszę robić? Ekogroszek mnie jakoś nie przekonuje.

    Mimo-za, chyba nie sądzisz, że ja to drewno rąbię i węgiel noszę, przecież tak nie pisałam. Robi to Miły, ale nie będzie on wiecznie młody i silny przecież. A co do palenia, to zdarza mi się i rozpalać i podkładać, bo nie czekam na powrót chłopa z pracy jeśli jest mi zimno. Ty czekasz?

    Gaja, Bagiennka, dzięki za konkretne porady. Na razie jednak szala jest przechylona w stronę ogrzewania gazowego... Może ktoś mi obrzydzi gazowe, to będę miała porównanie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja od dawna stawiam na stary, sprawdzony kocioł gazowy dwufunkcyjny. Ekonomiczne rozwiązanie, a do tego mam cieplutko w całym domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam,
    Ja też mam już dość tego rąbania więc kupuje już porąbane, na piec gazowy i podłączenie mnie na razie niestać

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z opinią, że obecnie najwygodniej i najbardziej oszczędnie zastosować kocioł gazowy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocioł, piec lub coś związanego z solarami. Chociaż to pierwsze nadal najlepsze ze względu na dotacje od miast ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń