jesień

jesień

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Winter again

Zima w tym sezonie zmienną jest. Uwieczniam więc jej najpiękniejsze oblicze, póki trwa:) Przy okazji zapraszam na małą wycieczkę po mojej działce.

To widzę codziennie z okna kuchni, ale tym razem robiłam zdjęcie z zewnątrz:

Zbliżenie na żółty iglak (czort wie, jak go zwą, nie ja sadziłam), pod którym swego czasu ukrył się czarno-biały kot, a od kilku dni ukrywa się czarny, o wiele sprytniejszy - przewiduję więc wkrótce ptasi dramat:

Idziemy dalej, wschodnią stroną domu... otulone śniegiem powojniki; w tle tzw. stary dom, z którym jeszcze nie wiemy, co zrobić; oraz mój kochany niezniszczalny (wiem co mówię) samochód:

Idąc dalej wschodnią stroną widać miejsce, gdzie stała huśtawka:

I zbliżenie na rudbekie, które jak widać, są ciągle piękne:

Idziemy dalej wzdłuż wschodniej granicy, oto pięknotka i hortensja; pięknotkę muszę dokupić jeszcze jedną - się okazało, tylko że mi się już odpodobała ;) Pięknotka to ten wyższy tobołek ;)

Dalej rozciąga się widok na warzywniak, na końcu widać nawet pryzmę kompostową, choć raz piękną ;) Po prawej widać kawałek stodoły; za stodołą jest jeszcze trochę działki; posadziliśmy tam drzewa owocowe.

Wracamy w stronę prawą czyli południową domu, czyli idziemy ze wschodu na zachód ;) Tu stał paskudny chlewik, może w tym roku uda się postawić piękną altankę na połowie miejsca które zajmował; porządnie przysypane śniegiem są turzyce. Na środku placyku przed przyszłą altanką jest posadzony świerk Białobok, widać go na lewo od karmnika na lewym górnym zdjęciu. Na tym samym zdjęciu w samym rogu widać też sosnę himalajską:

Zbliżenie na sosnę h.; gdy ją kupowałam w ogrodniczym, pani twierdziła, że będzie mrozoodporna, bo to przecież sosna; wujek Google jednak poinformował mnie, iż ta akurat jest delikatna. Dlatego jest tak porządnie obłożona świerkowymi gałęziami:

Pomiędzy "pochlewikiem" a tarasem odkryłam ślady pewnego gościa; a to znaczy, że zwęszył, iż są dwa karmniki - a więc dwa potencjalne miejsca łowów. Sikory i wróbelki, strzeżcie się!

No to idziemy w stronę tzw. starego domu, pokażę wam tzw. stary ogród (uwielbiam nazywać różne miejsca po swojemu). Na górnym prawym zdjęciu widać świerka pospolitego, za nim jest jeszcze spory kawałek naszej działki; ostatnio rosły tam maliny, poziomki, truskawki, cukinia, fasolka szparagowa, sałata i rzodkiewka; były też pomidory ale nic z nich nie wyszło. Sporo ziemi do "obrobienia". Na lewym górnym zdjęciu jest rosa rugosa, czyli tzw. róża pomarszczona, znaczy się dzika, jedna z trzech posadzonych przy zachodniej granicy działki, mamy nadzieję że się porządnie rozrosną i będą stanowić naturalny żywopłot.

Zmarzłam w nogi, wracam do domu, jeszcze tylko rzut oka na zachodnią część naszego domu, to chyba jedyne dobrze posadzone przez nas rośliny: na pierwszym planie krzewuszka o purpurowych kwiatach i takich liściach, dalej jaśminowiec (kupiłam Miłemu bo lubi), następna krzewuszka ma liście zielone a kwiaty biało-różowe, a na końcu w tej głupiej czapce migdałowiec trójklapowy. Na prawo tuż za nim jest wejście do naszego domu. W głębi widać "piękny" płot postawiony przez poprzedników. Od tego płotu mamy do ulicy jeszcze 60 metrów drogi, na szczęście jest to nadal nasza działka, ale wyobraźcie sobie jak ta odległość bywa kłopotliwa, gdy spadnie śnieg! Za to gdy śniegu nie ma - cudownie nie słychać przejeżdżających aut.

Latem na pewno nie pokażę wam działki w takim wymiarze, jedynie w detalu. Bo się nijak nie znam na projektowaniu ogrodów, ani Luby. Posadziliśmy dziesiątki roślin, i wiele z nich trzeba będzie przesadzić. Dojrzewa we mnie myśl, żeby jednak skorzystać z usług projektanta ogrodów. Tylko że to są jakieś straszne pieniądze, których nie mamy... Ale zaczynam rozumieć, dlaczego im się tyle płaci.

Pozdrawiam!

5 komentarzy:

  1. Fajny spacerek. Tym fajniejszy, że ja wcale nie na nim nie zmarzłam :)
    Ale ten ostatni ustęp mnie nieco rozczarował. Ba, nawet nieco bardzo! Cały czas jak czytałam byłam pewna, że wiosną pokażesz te same miejsca w rozkwicie i bez czapek. A Ty tu jakieś niepotrzebne wątpliwości! Mam na dzieję, że zmienisz zdanie. Ja tu zaglądam do Ciebie i pełna podziwu jestem dla tych wszystkich prac, które wykonujecie.
    I naprawdę nie macie projektanta ogrodów? Zupełnie nie zauważyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Topografia terenu w jednym paluszku, podobnie nazewnictwo ogrodnicze a zapał wcale nie przygnieciony czapą śniegu. Rośliny potrzebują Ciebie i czasu. No i wiosna by się przydała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, Agatko, jesteś przemiła, ale działka tylko pod śniegiem wygląda pięknie... Zresztą nie zarzekam się że koniecznie projektant, zapewne argumenty finansowe przekonają mnie, by walczyć samodzielnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Moniko, topografia wyuczona niemal bezmyślnie na pamięć, bo dla mnie pojęcia wschód-zachód to czarna magia...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy chciałabym skorzystać z porady czy pracy takiego specjalisty.
    Myslę,ze podstawową sprawą jest zadecydowanie,czy chce sie miec troche bałagan kwiatowo-krzaczkowy,czy wymuskany ogód,jesli odpowiemy sobiej uz na to pytanie łatwiej bedzie pogrupowac rosliny i obsadzać rabatki:)
    Ty juz poczyniłas tyle prac sama,i wyszlo ci to bardzo dobrze,wiec czekaj cierpliwie na wiosnę,kiedy sie zazieleni ,to sie okaze ktroe rosliny przetrwały i ladnie rosną a które nalezy wymienic.

    zaintrygowal mnie stary dom!

    -dora

    OdpowiedzUsuń